Pracoholizm – koszmar naszych czasów?

Sobota, 5 września 2015 (01:00)

Czy pracoholizm to rzeczywiście cywilizacyjna choroba naszych czasów? Eksperci uspokajają, że nie każdy, kto zostaje po godzinach i lubi swoją pracę, kwalifikuje się od razu do leczenia.

Zdjęcie

Polacy są w czołówce najbardziej zapracowanych narodów na świecie /123RF/PICSEL
Polacy są w czołówce najbardziej zapracowanych narodów na świecie
/123RF/PICSEL

Pracujemy dziennie osiem godzin, przynajmniej w teorii. Niektórzy więcej, niektórzy mniej. Jedni na etat, drudzy prowadzą własną firmę, bądź wykonują tzw. wolne zawody. To na ile poświęcimy się pracy, zależy od naszych indywidualnych predyspozycji, osobistego podejścia i zaangażowania.

Skąd jednak wziął się 8-godzinny dzień pracy, który dla dzisiejszego pracownika jest sprawą na tyle oczywistą, że każde odstępstwo traktuje jak coś nienormalnego?

Reklama

Luksus 8-godzinnej zmiany

Jeszcze nie tak dawno tego typu wytycznych nie było w ogóle, a ludzie musieli często pracować po kilkanaście godzin dziennie. Rewolucja przemysłowa w Wielkiej Brytanii spowodowała, że zapotrzebowanie na siłę roboczą wzrosło. Pracowali dorośli i dzieci, często nawet 16 godzin na dobę. Stopniowo jednak zaczynało się to zmieniać. W 1847 roku ustalono 10-godzinny dzień pracy dla dzieci i kobiet (Wielka Brytania). Po Rewolucji Lutowej we Francji wprowadzono gwarancję 12-godzinnego dnia pracy. Zmiany "na lepsze" stopniowo postępowały na całym świecie.

Australia i Nowa Zelandia, które w połowie XIX wieku wprowadziły 8-godzinną zmianę, były pod tym względem światowymi pionierami. W Europie nastąpiło to dopiero na początku XX wieku (w Niemczech), w 1919 roku w Polsce, a we Francji - w 1936 roku.

Ile pracują i zarabiają Europejczycy?

Polskie społeczeństwo utożsamia Święto Pracy, obchodzone 1 maja, z uroczystością komunistyczną. Jednak geneza tego święta ma inny, bardziej wymowny charakter. czytaj więcej

Koncepcja 8-godzinnego dnia pracy przyjęła się i obowiązuje do teraz. Coraz częściej wspomina się jednak, że ten standard wyczerpał już swoje możliwości i powoli staje się reliktem przeszłości, w szczególności w związku ze zmianami, które na rynku spowodował postęp technologiczny i techniczny. Wysoko rozwinięte kraje eksperymentują i skracają czas pracy. Szwecja wprowadza testowo 6-godzinną zmianę. ONZ natomiast apeluje, by pracodawcy tak dostosowywali ilość zajęć pracownikom, by ci więcej czasu mogli spędzać z rodziną.

Kraje rozwijające się i próbujące gospodarczo dogonić "bogatą czołówkę" zdają się nie dostrzegać tych tendencji. To znów prowadzi do tego, że pracownicy coraz częściej zostają w pracy dłużej, niż 8 godzin.

Zapracowany jak Polak

Raporty międzynarodowych organizacji pokazują jednoznacznie, że plany skracania czasu pracy są, przynajmniej na razie, jedynie utopią. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) wskazuje, że Polacy pracują średnio 1918 godzin rocznie, co stawia nas w czołówce nie tylko europejskiej, ale wręcz światowej. Więcej od nas pracują m.in. Rosjanie (1985 godzin/rok), Grecy (2042 godzin/rok) czy Meksykanie (2228 godzin/rok). Tym samym Polacy znajdują się także w czołówce narodów, w których odsetek pracowników pracujących powyżej 50 godzin tygodniowo jest znaczny.

Zdjęcie

Źródło: OECD /INTERIA.PL
Źródło: OECD
/INTERIA.PL

Żądza sukcesu i strach przed brakiem kontroli nad życiem prywatnym i zawodowym powoduje, że coraz częściej oddajemy się w pełni pracy, traktujemy ją jako lek na wszelkie problemy i bolączki. Wpadamy w pułapkę terminów i nadmiernego obciążenia pracą. Każdy doświadczył sytuacji, w której szef prosił o zostanie po godzinach, bo firma właśnie zaczęła ważny projekt. Strach przed stratą pracy sprawia, że pracownik często bierze na siebie zbyt wiele obowiązków. Nie radzi sobie z ich natłokiem. Boi się odmówić, słysząc często, że chętnych na jego miejsce jest wielu. Pozostaje mu albo zostać dłużej na stanowisku, albo wziąć pracę do domu na noc, na weekend. Pętla pracy zaciska się coraz bardziej. Z każdym miesiącem, z każdym nowym projektem taki pracownik czasu dla siebie, dla rodziny, ma coraz mniej. Nie oznacza to jednak, że w opisanej wyżej sytuacji można od razu mówić o pracoholizmie.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń