Praca po czterdziestce

Piątek, 11 lutego 2011 (13:36)

Często złośliwie nazywani są już "dziadkami" lub "babciami". Jednak za granicę wyjeżdżają nie tylko w celach wypoczynkowych.

- Prawo pracy zabrania dyskryminacji kandydatów ze względu na wiek, ale w praktyce bywa z tym różnie - zauważa Monika Przybysz z firmy LSJ Agencja Pracy. Nawet jeśli w danej ofercie zabraknie niestosownych adnotacji, to i tak sposób rekrutacji może pozostawiać wiele do życzenia. Niektórzy ogłoszeniodawcy zaglądają najpierw w metrykę kandydata, zamiast analizować przebieg kariery zawodowej czy referencje. Jednak nie zawsze dwudziesto- i trzydziestolatkowie są na wygranej pozycji.

- Pamiętam, jak jeden z pracodawców z Dublina zainteresowany był wyłącznie mechanikami samochodowymi powyżej 45. roku życia. Wyszedł bowiem z założenia, że właśnie takie osoby lepiej dostosują się do zespołu, którego średnia wiekowa przekraczała ten próg - mówi Marcin Węgier z agencji rekrutacyjnej GlobalForce Services. Jednak znacznie częściej dochodzi do sytuacji odwrotnych, a więc uprzywilejowane pozycje należą do młodszych. Często data urodzenia odgrywa dużą rolę, np. przy naborze do prac sezonowych w rolnictwie czy ogrodnictwie.

Reklama

Dzieje się tak, gdyż m.in. do efektywnego zbierania owoców lub warzyw potrzebna jest przede wszystkim sprawność i kondycja fizyczna. Kilkugodzinne przebywanie w podwyższonej temperaturze (szklarnie), częste klęczenie czy schylanie się - to z pewnością nie są optymalne warunki do zarabiania dla wielu czterdziestolatków.

Starsi bardziej odpowiedzialni

Standardowo największym atutem osób urodzonych w latach pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych ubiegłego wieku jest doświadczenie zawodowe, często zdobyte też na obczyźnie. Jednak lista zalet jest znacznie dłuższa. - Starsi kandydaci wyróżniają się odpowiedzialnym podejściem do pracy. Zazwyczaj są bardziej zdeterminowani i gotowi wyjechać z kraju na dłużej - mówi Monika Przybysz. Takie decyzje przychodzą im łatwiej, ponieważ najczęściej posiadają już ustabilizowaną sytuację rodzinną. Nie liczą też na zrobienie kariery zawodowej nad Wisłą.

- Wielu czterdziesto- i pięćdziesięciolatków ma wręcz pewien nawyk pracy za granicą, szczególnie dotyczy to przedstawicieli zawodów budowlanych. Kiedyś polską tradycją było uczestniczenie w projektach realizowanych w Niemczech, Rosji, Czechach, Afryce czy na Bliskim Wschodzie - przypomina Patryk Płaza z CBR Cross Border Recruitment. Dodaje, że wiek oraz doświadczenie przemawiają na korzyść starszego pokolenia w przypadku rekrutacji np. spawaczy, zbrojarzy czy cieśli szalunkowych. Sam przyjmował specjalistę od spawania, który obecnie ma 57 "wiosen" i już drugi rok zarabia w Norwegii.

Z nożem w ręce

Z pewnością praca na stanowisku rzeźnika nie należy do lekkich, lecz firmy nie zamykają drzwi przed czterdziestolatkami. - Oprócz umiejętności oraz stażu, bardzo ważny jest stan zdrowia kandydata. Obowiązki należy bowiem wykonywać w pozycji stojącej i w miejscach, w których panują niskie temperatury - zauważa Irina Nanević z agencji rekrutacyjnej Jark. W tej branży m.in. choroby skóry i zębów zwykle uniemożliwiają podjęcie pracy. Czynnikiem dyskwalifikującym jest też nieodpowiednie ciśnienie. Często na przeszkodzie w podpisaniu umowy stają kłopoty ze stawami czy kręgosłupem.

Kandydat nie powinien być więc zaskoczony, jeśli podczas rekrutacji zostanie poproszony o przedstawienie aktualnego zaświadczenia lekarskiego. - Najstarszy rzeźnik, którego przyjęliśmy to 62-latek. Pracował w naszej firmie ponad rok, a później ze względu na sprawy rodzinne wrócił do Polski, ale nie miał żadnych problemów z wykonywaniem powierzonych mu zadań - informuje Irina Nanević.

Nie tylko kanał

GlobalForce Services rekrutuje m.in. mechaników samochodowych. - Ok. 40-50 proc. zgłoszeń na stanowiska w tym zawodzie pochodzi od kandydatów powyżej czterdziestego roku życia - informuje Marcin Węgier. Najstarsze osoby, które wyemigrowały dzięki tej firmie miały 56-58 lat. Na obczyźnie zakres ich obowiązków nie różnił się od zadań wykonywanych przez młodszych kolegów. Panowie zbliżający się do sześćdziesiątki naprawiali i serwisowali pojazdy nie tylko w warsztacie, ale też wyjeżdżali "w teren".

Aby zaistnieć w tej branży, nie wystarczą już umiejętności praktyczne. Obecnie liczy się również znajomość obcej mowy, najczęściej w stopniu co najmniej komunikatywnym. - Jeżeli pracodawca rozważa przyjęcie fachowca, który posługuje się tylko podstawowymi zwrotami w języku angielskim, ale będzie się uczył w trakcie obowiązywania umowy, to kandydaci mający 50 lub więcej lat są jeszcze sprawdzani pod kątem zdolności szybkiego przyswajania wiedzy i zdolności lingwistycznych - mówi Marcin Węgier.

W hotelu i kuchni

Również branża hotelarsko-gastronomiczna stanowi przystań dla wielu rodaków. - Osobom, które nie posiadają w niej doświadczenia, odpowiednich kwalifikacji czy wykształcenia kierunkowego trudno jest znaleźć zatrudnienie w Polsce, natomiast za granicą mają lepsze perspektywy na angaż. Często wystarczy znajomość języka angielskiego - twierdzi Monika Przybysz.

Najstarsze osoby, które wyjechały dzięki firmie LSJ miały po 55 lat. Na obczyźnie wykonywały ogólne prace porządkowe oraz zajmowały się sprzątaniem pokoi w hotelach. - Bardzo dobrze sobie poradziły, ponieważ znały język angielski, były komunikatywne, otwarte i młode duchem. Niektóre z nich zostały za granicą na dłużej - mówi Monika Przybysz.

Szycie sposobem na życie

Wiele miejsc pracy (m.in. nad Tamizą) czeka na szwaczki/szwaczy. - Dla pracodawców z tej branży liczy się doświadczenie w szyciu na maszynach przemysłowych. Nie biorą pod uwagę wieku kandydata, lecz wynik testu organizowanego jeszcze przed wyjazdem z kraju - mówi Anna Tokarz z agencji Perfect Personnel.

Kandydatki bez większych problemów zaliczają ten sprawdzian. Pozytywną ocenę otrzymała m.in. sześćdziesięcioletnia kobieta, dzięki czemu przeprowadziła się do Wielkiej Brytanii. W nowym miejscu bardzo dobrze odnalazła się jako szwaczka. Jej śladem planuje podążać wiele czterdziestoletnich i starszych Polek, nie tylko ze względu na wysokość oferowanego wynagrodzenia. - Panie szukają zatrudnienia za granicą, ponieważ w kraju zlikwidowano wiele zakładów szwalniczych, a jednocześnie brakuje ofert z lokalnego rynku - mówi Anna Tokarz.

Zaopiekuj się mną

Dla wielu Polek jedyną możliwością wyjazdu do pracy są oferty dla opiekunek osób starszych. - Nasi niemieccy kontrahenci bardzo często wręcz życzą sobie pracowników po czterdziestym lub pięćdziesiątym roku życia - mówi Aleksandra Hoffmann z agencji zatrudnienia EURECA. Oczywiście odpowiedni wiek nie wystarczy, aby wyjechać za zachodnią granicę.

Potrzebne jest również doświadczenie w branży, a także znajomości języka niemieckiego przynajmniej w stopniu komunikatywnym. Kto zna tylko podstawowe zwroty i chce wyjechać, może wziąć udział w kursach organizowanych przez firmy rekrutacyjne. - Część pań po 45. roku życia jest na utrzymaniu męża lub dzieci. Dzięki nam już po pierwszym wyjeździe "rozkwitają", stają się pewniejsze siebie, mają własne dochody, które pozwalają im na spełnienie marzeń - przekonuje Aleksandra Hoffmann.

Na zdrowie

Również propozycje pracy dla pielęgniarek cieszą się dużym zainteresowaniem wśród kobiet powyżej czterdziestego roku życia. - Problem jednak w tym, że te kandydatki najczęściej nie są jeszcze zarejestrowane w Nursing & Midwifery Council (Izba Pielęgniarek i Położnych) i często nie znają języka angielskiego na poziomie umożliwiającym im pracę w zawodzie w Wielkiej Brytanii - mówi Magdalena Derlacz-Popławska z agencji Ontos. Zaznacza, że dzięki jej firmie na Wyspy wyjechała 61-letnia kobieta. Przepracowała tam tylko pół roku, gdyż - jak stwierdziła - poprzeczka związana z umiejętnościami lingwistycznymi była zbyt wysoka. Ponadto zakres obowiązków pielęgniarskich wykraczał poza te, do których była przyzwyczajona w kraju. Warto zaznaczyć, że niektóre panie rozpoczynają pracę jako opiekunki i załatwiają formalności w NMC, a następnie przechodzą już na właściwe stanowisko, nawet w obrębie tej samej firmy.

Marcin Gazda

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń