Pożegnanie z Mordorem? Nie tak szybko

Niedziela, 29 maja 2016 (06:00)

"Goodbye Mordor" - w ten sposób międzynarodowy koncern informuje w warszawskim metrze o zmianie swojej siedziby. Uciekają ze Służewca na Wolę. Nie są jedyni. Czy to oznacza, że największa dzielnica biznesowa w Polsce traci na znaczeniu?

Zdjęcie

Praca w korporacji bywa nieprzyjemna /123RF/PICSEL
Praca w korporacji bywa nieprzyjemna
/123RF/PICSEL

Warszawski Służewiec jest najbardziej rozpoznawalną dzielnicą biurową w Polsce. Miejscem pracy blisko 80 tys. osób i jednym z największym skupisk biurowców w Warszawie. Ich łączna powierzchnia liczy blisko 1,3 mln m kw.. To oznacza, że na Służewcu jest więcej biur niż we Wrocławiu i Trójmieście razem wziętych.

Dzielnica stała się też w ostatnich latach swego rodzaju fenomenem kulturowym i doczekała się prześmiewczej nazwy Mordor. Białe kołnierzyki pracujące w służewieckim kompleksie biurowców mają być uciskanymi Orkami, pracującymi na zlecenie złych korporacji. W mediach społecznościowych pojawia się cała masa memów i żartów dotyczących pracy w okolicach ulicy Domaniewskiej i Wołoskiej.

Reklama

Najczęściej wytykaną bolączką dzielnicy są jej problemy komunikacyjne - korki, brak miejsc parkingowych dla większości pracowników oraz zatłoczona i niewydolna komunikacja publiczna. Jednym z popularniejszych niegdyś żartów była (zresztą istnieje do dziś) strona internetowa czydomaniewskastoi.pl. Pojawia się na niej pytanie "Czy Domaniewska stoi?" z krótkim opisem: "Aktualizowany na bieżąco stan przejezdności kluczowej arterii korpomunikacyjnej - ulicy Domaniewskiej w Warszawie". Pod spodem widzimy odpowiedź "Tak, stoi". Możemy jeszcze kliknąć na link z opisem "Nie stoi?". Gdy to zrobimy naszym oczom ukazuje się odpowiedź: "Niemożliwe". Absurdy korporacyjnego życia na Służewcu śledzi dziś ponad 105 tys. osób obserwujących profil na Facebooku "Mordor na Domaniewskiej".

W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej głosów o firmach, które opuszczają tę największą biznesową dzielnicę. Niektóre, jak np. Stanley Black & Decker, wykorzystały informację o wyprowadzce ze Służewca do kampanii rekrutacyjnej wspartej billboardem w warszawskim metrze, na którym widnie olbrzymi napis "Goodbye Mordor".

Wyprowadzają się? Tak, ale...

Obecnie w całej Warszawie znajduje się około 4,75 mln m kw. powierzchni biurowej, a wkrótce będzie 5 mln. m kw. Niewynajęte jest ok. 672 tys. m kw., czyli ok. 14,1 proc. Zdaniem analityków z firmy Cushman & Wakefield w perspektywie kolejnych trzech lat na Służewcu Przemysłowym średnia stopa pustostanów może wzrosnąć (dziś jest podobna do średniej warszawskiej, czyli ponad 14 proc.). Stracą przede wszystkim starsze budynki, z których firmy wyprowadzą się do nowocześniejszych, również tych położonych w innych częściach Warszawy. Jednak czy rzeczywiście mamy do czynienia z masową wyprowadzką firm ze Służewca Przemysłowego? Nie do końca.

Oczywiście przykłady wyprowadzek można mnożyć. Spójrzmy na te z ostatnich miesięcy: wspomniany już Stanley Black & Decker wyprowadza się na warszawską Wolę - zajmie tam 4,4 tys. m kw. powierzchni biurowej w budynku Proximo. Firma opuści biurowiec Park Postępu. Z kolei Philip Morris, producent wyrobów tytoniowych, przeniesie się z Trinity Park przy ul. Domaniewskiej do kompleksu Gdański Business Center II położonego przy ul. Inflanckiej, gdzie zajmie 3,5 tys. m kw. Na Inflancką przenosi się też Aviva. Ubezpieczyciel w nowym miejscu zajmie 12,5 tys. m kw., a opuści biura w budynku Platinium Business Park IV, położonym u zbiegu Wołoskiej i Domaniewskiej. Takich przykładów jest wiele.

Ale żeby oddać pełen obraz sytuacji, warto też wspomnieć o firmach, które ze Służewca nie zamierzają się wyprowadzać, bądź się do niego wprowadzają. W listopadzie zeszłego roku właściciel kompleksu biurowego Empark Mokotów Business Park, firma Immofinanz, pochwaliła się, że od chwili przejęcia kompleksu w sierpniu podpisała z najemcami umowy najmu na ponad 21 tys. m kw. To o tyle ciekawe, że Empark to jeden z pierwszych kompleksów biurowych na Służewcu. Budowę budynków w liczącym dziś dziewięć gmachów kompleksie ukończono w 1995 r. Ich deweloperem była firma GTC, ta sama, która po przeciwnej stronie Wołoskiej postawiła Galerię Mokotów. Immofinanz przyciągnął do biurowców m.in. firmy: Antalis, Rapid Finance, Controlexpert Polska i PartyLite. Ponadto działający w kompleksie biurowym Instytut Pamięci Narodowej zdecydował się na powiększenie zajmowanej powierzchni. Z biur przy Wołoskiej nie chcą się też wyprowadzać Sitel, SAP, Toyota Bank Polska czy firma Adecco.

Na Służewcu pozostaną też (w biurowcu New City przy Marynarskiej należącym do firmy Hines) Pioneer Pekao TFI, Pioneer Pekao Investment Management oraz Samsung Electronics Polska, który z biurowca New City przeprowadził się na Postępu 14 (budynek wybudował słowacki deweloper HB Reavis) zajmując 4,7 tys. m kw..
Do tego samego biurowca przeniosła się też firma farmaceutyczna AstraZeneca Pharma Poland (zajęła w nim blisko 7 tys. m kw.). Wcześniej również wynajmowała powierzchnię na Służewcu. Beata Paluchowska, dyrektor ds. personalnych firmy, tak tłumaczyła decyzję firmy o pozostaniu w tej części miasta: "Chwalimy sobie biznesowy Mokotów za jego relatywnie dobrą komunikację z pozostałymi dzielnicami Warszawy, bliskość SKM-ki, obwodnicy i lotniska. Dla pracowników duże znaczenie mają też liczne kawiarnie i restauracje oraz bezpośrednie sąsiedztwo Galerii Mokotów".

Anna Bartosiewicz-Wnuk, szefowa działu badań w firmie JLL, zauważa, że wbrew obiegowym opiniom Służewiec nie jest złym miejscem do pracy. - Z naszych obserwacji wynika, że pracownicy cenią sobie to miejsce. Nie widzę, żeby firmy miały problem z rekrutacją pracowników ze względu na tą lokalizację. Oczywiście ma ona swoje problemy: trzeba poprawić komunikację, rozwiązać problemy z parkowaniem oraz wzbogacić ofertę gastronomiczną. Generalnie jednak ta część miasta ma wiele zalet: funkcjonują tutaj największe korporacje, jest blisko do lotniska i obwodnicy. Jest też stacja Szybkiej Kolei Miejskiej i kilka linii tramwajowych - mówi.
W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele najemców oraz firm deweloperskich. Zakończona niedawno przebudowa ulicy Wołoskiej i kolejne planowane inwestycje drogowe być może usprawnią ruch i zmniejszą korki. Szykowana przebudowa ulicy Marynarskiej oraz budowa wiaduktu wzdłuż ulicy Postępu budzi jednak kontrowersje: po pierwsze dwa lata budowy całkowicie sparaliżują ruch w tej części miasta. Po drugie wielu osobom nie podoba się idea uczynienia z Marynarskiej trasy tranzytowej, która rozetnie Służewiec na dwie części.

Trochę historii


Służewiec to dawna wieś, później przekształcona w dzielnicę Warszawy. Przemysł na terenach dzisiejszego Służewca pojawił się w połowie lat 50. - Pierwsze zakłady przemysłowe w tej dzielnicy zostały uruchomione dopiero w 1955 r., zatrudniając tylko 580 pracowników. Lecz już w 1965 r. ich liczba wzrosła do 14 410, a w 1975 r. do 24 364, osiągając poziom maksymalny - pisał w "Atlasie Warszawy" profesor Stanisław Misztal, badacz polskiego przemysłu. Z opracowań Misztala wynika, że w 1985 r. w Warszawie znajdowało się 16 stref przemysłowych, a 10 z nich zasługiwało na miano dzielnicy. Południowa Dzielnica Przemysłowo-Składowa Służewiec zajmowała wówczas powierzchnię 120 ha. Pod względem rozległości znajdowała się na siódmym miejscu w rankingu stref przemysłowych. W czasach swojej świetności pod względem liczby zatrudnionych zajmowała zaś czwartą pozycję. Swoje przemysłowe znaczenie zaczęła tracić w latach 80. XX w. W 1985 pracowało tam w przemyśle ok. 17,8 tys. osób, a w 1995 już tylko 6,6 tys. osób. Dziś większość fabryk została zlikwidowana, a na ich miejscu wyrosły biurowce.

Wyjątek stał się regułą


Służewiec stał jest niewątpliwie ewenementem w skali Polski, a może i Europy. Jest to największa dzielnica biznesowa w Polsce i jedna z większych na kontynencie. Dla porównania, w jednej z największych dzielnic biurowych w Europie, czyli paryskim La Défense, pracuje dziś około 170 tys. osób. Z kolei w londyńskim City zatrudnienie znajduje około 400 tys. osób.

Co ciekawe, Służewiec stał się biurowym centrum stolicy właściwie przypadkiem. Nie został bowiem pomyślany jako dzielnica biurowa.

- Zgodnie z planami, które zostały opracowane w 1992 r., tereny Służewca nadal miały mieć przemysłowy charakter. W tamtym czasie nie przewidziano, że wchodzimy w erę poprzemysłową. Biurowce pojawiły się, ponieważ plany zakładały, że oprócz przemysłu na tych terenach możliwa jest funkcja uzupełniająca w postaci usług. Wykorzystali to deweloperzy i z biegiem czasu okazało się, że funkcja uzupełniająca, czyli w tym przypadku biurowce, całkowicie zdominowała zabudowę. W ten sposób powstała monodzielnica - mówi Grzegorz Buczek, architekt i urbanista.

Jego zdaniem na Służewcu brakuje dobrej jakości przestrzeni publicznych, które mogłyby ożywić dzielnicę także poza godzinami pracy biur. Dramatem jest też kwestia komunikacji.

- Stało się tak, ponieważ większość pracowników musi dojeżdżać do tego miejsca z innych miejsc miasta. Ma to swoje podłoże w generalnej polityce mieszkaniowej w Polsce i wiążącym się z tym kultem własności. Gdyby wiele lat temu powstał sensowny program rozwoju budownictwa czynszowego, być może takie dzielnice nie przeżywałyby tego typu problemów komunikacyjnych, bo duża część pracowników byłaby w stanie wynajmować mieszkania w ich okolicy. Dziś pracownicy w obrębie miast są mało mobilni, bo są przywiązani do mieszkań kupionych na własność - zauważa Grzegorz Buczek i podsumowuje: - Ten rejon Warszawy oceniam raczej krytycznie, ale warto zauważyć, że powstały tam budynki o całkiem niezłej architekturze. Możemy żałować, że centrum Warszawy zbudowaliśmy już dwukrotnie. Jedno właśnie na Służewcu, drugie na Woli. Tymczasem w samym sercu miasta wciąż mamy pustą przestrzeń.

Radosław Górecki

Mordor (Czarny Kraj) - kraina położona w stworzonej przez J.R.R. Tolkiena mitologii Śródziemia, siedziba Saurona. Jej szczegółowe opisy znajdują się we Władcy Pierścieni. Zamieszkiwali ją słudzy Saurona, m.in. orkowie i trolle.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Więcej na temat:korporacje | zarobki | Warszawa
POLECANE zwiń