Pokoje i mieszkania nad Tamizą: Szukamy dachu nad głową

Poniedziałek, 26 grudnia 2011 (06:00)

Joasia i Wojtek wynajmują w Londynie pokój. Kasia z kolei postanowiła przenieść się do kawalerki. - Wynajęcie mieszkania wiąże się z dodatkowymi formalnościami i wyższymi opłatami, ale ma swoje dobre strony - stwierdza dziewczyna.

Zdjęcie

Cena wynajmu mieszkania w Londynie zależy od dzielnicy /© Panthermedia
Cena wynajmu mieszkania w Londynie zależy od dzielnicy
/© Panthermedia
Wynajęcie pokoju w Londynie nie stwarza żadnego problemu. Ofert jest bardzo dużo. Ogłoszenia pojawiają się zarówno na portalach internetowych i w polskiej prasie oraz są wywieszane w polskich sklepach spożywczych. - Najłatwiej pokój podnajmować u rodaków. Z reguły wynajmują oni dom od bezpośredniego właściciela nieruchomości. Tak naprawdę pokój wynajmuje się na tzw."gębę". Nikt nie podpisuje żadnej umowy - twierdzi Joasia.

Depozyt na początek

Wynajmując pokój czynsz płaci się z reguły tygodniowo, a wprowadzając się należy wpłacić także tygodniowy depozyt. - Dla własnego bezpieczeństwa warto brać pokwitowania wpłaty i znać z imienia i nazwiska osobę, od której wynajmujemy. Depozyt z reguły się domieszkuje. Niestety zmiany miejsca zamieszkania są częste - wzdycha Joasia. - W domach mieszka z reguły kilka osób, a to powoduje różne konflikty. Jednocześnie wspólne mieszkanie z innymi osobami, szczególnie na początku pobytu, bardzo pomaga. Można skorzystać z dobrych rad współlokatorów lub choć niewielkiej pomocy, która czasami okazuje się niezbędna - stwierdza dziewczyna.

Reklama

Ceny pokoi w Londynie są bardzo zróżnicowane. Zależą głównie od dzielnicy, strefy (w Londynie jest ich 6) czy odległości od środków komunikacji. Nim wynajmiemy pokój, warto sprawdzić czy dzielnica jest bezpieczna. Wystarczy poczytać o dzielnicach metropolii na stronach poświęconych Londynowi, także polonijnych. W mieście mieszają się rasy i narodowości. Lepiej unikać niebezpiecznych dzielnic i nie poruszać się po nich o zmroku.

Wschodni Londyn...

... należy do robotniczych dzielnic stolicy. Mieszka tam sporo Afrykanerów i Azjatów. Wielu Polaków zamieszkuje okolice stacji metra Stratford, Leyton i Leytonstone. Dzielnice są w miarę bezpieczne. Zachodni Londyn uważany jest za bardziej zamożny i spokojniejszy. Mieszka tam duża część białej populacji miasta. Chętnie jest też wybierana przez Polaków. Najwięcej rodaków zamieszkuje Ealing. - Są tutaj polskie sklepy, w bankach pracują Polacy. Łatwiej zaczynać nowe życie na emigracji. W pobliżu znajduje się Richmond oraz Chiswick. To zamożne dzielnice. Każdy chciałby tam mieszkać, ale nie każdego stać. Pokój jednoosobowy na Chiswick potrafi kosztować 130 £ na tydzień, a to jest już dużo, zważywszy, że taki sam na Ealing można wynająć za 80-100 £ - mówi Joasia.

Ceny pokoi jednoosobowych w Londynie oscylują między 60 a 110 £ (wszelkie opłaty są wliczone). Dwójkę można wynająć za 120 £, czasami nawet i za 100, w zależności od dzielnicy. Wyższe ceny są w zachodnim Londynie, niższe we wschodnim. Za 60 funtów możemy wynająć pokój w strefie 6, czyli tej, która znajduje się najdalej od centrum miasta. Na cenę wpływa znacząco oddalenie od środków komunikacji. Im dalej od stacji metra, przystanków autobusowych, tym taniej.

Czas na mieszkanie

Wynajmowanie pokoju po jakimś czasie staje się uciążliwe. - Znam ludzi, którzy w ten sposób żyją latami. Z różnych powodów. Jednym z nich jest wygoda. O nic się nie trzeba martwić, gdyż o wszystko martwi się landlord, czyli właściciel - stwierdza Kasia, która niedawno przeniosła się do kawalerki. - Wynajęcie pokoju jest też dużo tańsze, bowiem czynsz jest liczony już ze wszystkimi opłatami. Niestety w przypadku samodzielnego mieszkania, należy do niego doliczyć wszelkie opłaty.

Ceny mieszkań uzależnione są od położenia, a także od wielkości nieruchomości. Wynajęcie własnego lokum to koszty zarówno najmu, ale także dodatkowo mediów, czyli gazu, wody, prądu, telewizji i internetu. Dużym obciążeniem jest tez Council Tax, czyli podatek dla gminy, który uiszcza się w wysokości kilkuset funtów rocznie. - Kawalerkę, czyli studio wynajmiemy już od 140 £/tydzień. Mieszkanie jednopokojowe za 200 £, a dwupokojowe od 240 £/tydzień. Oczywiście należy doliczyć opłaty. Uiszcza się je z reguły raz na miesiąc - mówi Kasia.

Mieszkanie można wynająć samemu posiłkując się ogłoszeniami w prasie i internecie lub poprzez agencje, nazywane estate agency. Każda agencja pobiera opłatę za pośrednictwo w wynajmie w wysokości nawet 200 £. - Przede wszystkim należy posiadać środki na opłatę miesięcznego czynszu oraz miesięcznego depozytu z góry - przestrzega Kasia. - Należy też podpisać odpowiednią umowę. Agencja domaga się przedstawienia referencji od pracodawcy, a czasami nawet od poprzedniego landlorda. Ma też prawo sprawdzić zadłużenie najemcy. W przypadku prywatnych właścicieli, praktyka ta bywa różna, ale referencje są z reguły także wymagane.

Umowa najmu...

...powinna zawierać wszystkie podstawowe dane, a także datę rozpoczęcia najmu, okres trwania umowy, wysokość wpłaconego depozytu, czynszu oraz informacje, z jaką częstotliwością ma być płatny. Ważna jest też informacja, czy inne osoby mają prawo do korzystania z mieszkania oraz jaki jest okres wypowiedzenia. Co ważne, najemca ma obowiązek dbać o dobrą kondycję nieruchomości, w co wlicza się czasami drobne naprawy w domu np. wymianę bezpiecznika, przepchanie rur itp. Właściciel zaś ma obowiązek utrzymania w odpowiedniej kondycji wszelkich instalacji oraz dachu, elewacji, okien, murów czy rynien.

- Niestety zdarza się, iż - mimo że obowiązkiem landlorda jest naprawa popsutej pralki czy lodówki - czeka się na tę naprawę tygodniami. Czasami właściciel każe też ponosić częściowe koszty usunięcia usterki. Warto też gromadzić wszelkie kwity opłat, np. przelewy czynszów - radzi Kasia. - Lepiej być przezornym. Należy też sprawdzić, czy osoba będąca właścicielem rzeczywiście nim jest. Coraz częściej zdarzają się bowiem przypadki fikcyjnych landlordów. Podpisana z kimś takim umowa nie ma mocy prawnej. Z reguły pobiera on czynsz i depozyt, a następnie znika - opowiada dziewczyna. Zawsze należy upewnić się w Urzędzie Dzielnicowym (Council), do kogo tak naprawdę należy nieruchomość.

Renata Brodzińska

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń