PIP skontrolowała Biedronkę. Lista nieprawidłowości jest długa

Wtorek, 7 listopada (15:58)

​Państwowa Inspekcja Pracy sprawdziła w różnych województwach 17 sklepów należących do sieci Biedronka. Przesłuchano ponad 100 osób.

Zdjęcie

Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała Biedronkę /© Panthermedia
Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała Biedronkę
/© Panthermedia

Inspektorzy potwierdzili naruszenia przepisów dotyczących planowania czasu pracy, w tym odgórne udzielanie dwóch dni w roku przysługujących na opiekę nad dzieckiem do lat 14, planowanie dni wolnych w okresie zwolnienia lekarskiego czy zlecanie pracy w godzinach nadliczbowych osobom wychowującym dziecko do czterech lat. Ujawnili nierzetelne prowadzenie ewidencji czasu pracy oraz nieprzestrzeganie przepisów o urlopach wypoczynkowych.

W Poznaniu, jak wynika z raportu PIP, praca w godzinach nadliczbowych była wykazywana w tzw. pamiętniku sklepu, a nie w karcie ewidencji. Do tego pracownikom nie wypłacano dodatków za pracę w godzinach nadliczbowych, odmawiano im też prawa do skorzystania z 15-minutowej przerwy. Poza tym ustalanie planów urlopów odbywało się bez porozumienia z nimi, a wniosek urlopowy podpisywano dopiero wtedy, gdy wykorzystali inne dni wolne.

Reklama

Zdaniem inspektorów doszło też do naruszenia przepisów technicznego bezpieczeństwa pracy. Wyjścia ewakuacyjne, drogi transportowe oraz aleje sklepowe były zastawione towarem. W Pile pracownicy obsługiwali wózki elektryczne bez stosownego przeszkolenia, a w Myślenicach i Poznaniu nie powiadomiono pracodawcy o wypadku przy pracy - czytamy w raporcie z kontroli.

- Dla nas jest istotne, że zostały potwierdzone zarzuty mobbingu. Wnioskowaliśmy do inspekcji pracy o przeprowadzenie anonimowej ankiety z pracownikami na ten temat - informuje przedstawiciel NSZZ "Solidarność" w sieci Biedronka. W trakcie kontroli przesłuchano w Poznaniu 104 pracowników. Inspektorzy potwierdzili, że kierownicy zwracają uwagę pracownikom, krzycząc, używając wulgarnych określeń. Zdarzały się przypadki nękania telefonami, groźby zwolnienia, przeniesienia do innego sklepu czy nałożenia kary lub obcięcia premii z powodu zwolnienia lekarskiego. Do takich sytuacji dochodziło w sklepach w Poznaniu, Rawiczu, Myślenicach, Okonku czy Pile.

NSZZ "Solidarność" wskazuje na jeszcze jeden sukces - ujawnienie bezpodstawnego finansowania przez sieć programu bezpłatnych specjalistycznych badań lekarskich dla pracowników ze środków zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. W latach 2013-2014 wydano na ten cel ponad 1,5 mln zł. - Jeszcze w tym miesiącu chcemy wystąpić z pismem wzywającym sieć do zwrotu tej kwoty na kontro ZFŚS. Jeśli sprawy nie uda się załatwić polubownie, wystąpimy do sądu - słyszymy od przedstawicieli związku.

W biurze prasowym Jeronimo Martins Polska, właściciela sieci, usłyszeliśmy jednak, że przedstawiciele organizacji związkowych są częścią komisji socjalnej, w której kompetencjach pozostaje m.in. zatwierdzanie corocznego preliminarza wydatków z ZFŚS lub jego zmiana. "Program Razem zadbajmy o zdrowie, finansowany obecnie w całości przez pracodawcę, do roku 2014 współfinansowany był ze środków ZFŚS i środków pracodawcy, co było zgodne z przepisami" - zapewnia biuro prasowe JMP.

Nie wszystkie zarzuty stawiane przez pracowników zostały potwierdzone. Nie stwierdzono na przykład przypadków niezachowania odpoczynków dobowych, niezapewnienia raz na cztery tygodnie niedzieli wolnej od pracy, nieprzestrzegania 48-godzinnego (wraz z godzinami nadliczbowymi) tygodnia pracy czy nieprzeprowadzania szkoleń bhp dla pracowników z Ukrainy. Główny inspektor pracy, zlecając kontrolę w Biedronce, zapowiadał, że w razie ujawnienia nieprawidłowości zbadane zostaną wszystkie pozostałe placówki tej sieci.

- Nie zapadła jeszcze decyzja w tej sprawie. Trwa analiza wyników - komentuje Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy głównego inspektora pracy.

Elżbieta Rybka, starszy inspektor pracy z PIP w Poznaniu, zauważa, że wiele uchybień zostało usuniętych przez Biedronkę jeszcze w trakcie kontroli. - Sieć wykazywała dużą wolę współpracy - dodaje. Podkreśla, że nie obyło się bez zastosowania środków karnych wobec winnych niektórych wykroczeń. W dwóch przypadkach o wyciągnięcie konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych wystąpiono do firmy.

Jeronimo Martins Polska nie otrzymała jeszcze od PIP wyników kontroli, dlatego trudno jej się do nich odnieść. "Jesteśmy świadomi, że pojedyncze nieprawidłowości, wynikające ze zwykłego błędu ludzkiego bądź błędnego zinterpretowania przepisów, przy naszej skali działalności, mogą się zdarzyć. Nasza firma dokłada wszelkich starań w celu zapewnienia ścisłej zgodności z przepisami prawa pracy we wszystkich swoich placówkach oraz zawsze, niezwłocznie reaguje w przypadku wątpliwości" - odpowiedziało nam biuro prasowe.

Patrycja Otto

07.11.2017

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Dziennik Gazeta Prawna
POLECANE zwiń