Niewolnice szarej strefy: Dwa złote za godzinę? Takie są realia

Czwartek, 30 lipca 2015 (13:28)

Tysiące Ukrainek wypełnia lukę w polskim systemie opieki nad osobami starszymi. Wkrótce bez ich pracy nie damy sobie rady, bo robimy się coraz starsi. Ale nie chcemy im płacić.

Zdjęcie

Niewolnice szarej strefy: Dwa złote za godzinę? /123RF/PICSEL
Niewolnice szarej strefy: Dwa złote za godzinę?
/123RF/PICSEL

Warszawa: do 2000 zł. Wrocław, Kraków i Trójmiasto: od 1600 do 1800 zł. Mniejsze miasta: 1300-1500 zł. Do tego dach nad głową i wyżywienie. I 24 godziny na nogach, często bez jednego wolnego dnia w tygodniu. Tyle zarabiają i tak pracują Ukrainki opiekujące się u nas osobami starszymi. Średnio - jak wyliczył Instytut Spraw Publicznych - zgadzają się na 1600 zł. Ale pracują na czarno, bez ubezpieczenia. Bo legalnie do takiej pracy nikt ich nie chce zatrudniać.

Imigracja z Ukrainy szansą dla polskiej gospodarki /PAP

ISP sprawdził 198 podmiotów (w tym 73 niepubliczne) zajmujących się opieką nad osobami starszymi na terenie sześciu województw. Były to m.in. domy opieki społecznej, zakłady opieki zdrowotnej i placówki Caritasu. Jak się okazało, zatrudnianie cudzoziemców to zjawisko niezwykle rzadkie. We wszystkich instytucjach łącznie pracowało tylko 13 opiekunów z zagranicy, w tym jedynie pięć Ukrainek.

Reklama

Szefowie placówek tłumaczyli się różnie. W 51 proc. odpowiedzi podano, że przyczyną jest wystarczająco duża liczba Polaków chętnych do pracy, w 45 proc. wskazano na bariery językowe. Według 41 proc. kierowników praca w pierwszej kolejności należy się Polakom. Prawie połowa zarządzających placówkami wskazała, że gdyby mieli dwie identyczne kandydatury do pracy, to wybraliby Polaka.

- Ukrainki, które z roku na rok stają się popularniejsze jako opiekunki osób starszych czy chorych, tak naprawdę pracują u nas wyłącznie w szarej strefie - uważa Justyna Segeš-Frelak, kierownik programu polityki migracyjnej ISP. I tłumaczy, że to ukryta, niewidzialna siła robocza. - W ubiegłym roku Ukraińcy dostali ponad 250 tys. wiz z pozwoleniem na pracę, a w ZUS zarejestrowano zaledwie ok. 50 tys. z nich. Część oczywiście wykorzystała je tranzytowo, by pojechać do Europy Zachodniej, ale spora grupa zasila szarą strefę - wyjaśnia Zbigniew Wafflard z agencji pracy EWL.

- Mam trzy propozycje pracy, dwie w Warszawie i jedną z Wrocławia. Te w Warszawie to takie ciężkie będą, bo to do dwóch osób, do starszego małżeństwa albo do pana po udarze i z paraliżem. Tamta we Wrocławiu lżejsza, bo to pani 85 lat z parkinsonem. Ale to strasznie daleko - opowiada nam Halina, 48-latka, która przyjechała do Polski ze Lwowa trzy lata temu.

Polacy są zapracowani i wciąż zarabiają mało. Daleko nam do bogatszych krajów UE

​Pod względem zarobków Polacy plasują się w Unii Europejskiej na szóstym miejscu licząc od końca. W 2013 r. Polak zarobił przeciętnie 7429,62 euro (dwa razy mniej niż Grek, czterokrotnie mniej niż Brytyjczyk). czytaj więcej

Na początku pracowała przy zbiorach owoców, ale od dwóch i pół roku opiekuje się starszymi osobami. Przekonuje, że cały czas ma kolejne oferty pracy, tylko niektórych boi się podejmować, bo nie zawsze pracodawca jej się podoba, obawia się kłótni, niepłacenia i oskarżeń o kradzieże.

Jej obawy i doświadczenia podziela wiele ukraińskich opiekunek. Instytut Spraw Publicznych równolegle z badaniem ośrodków opieki przepytał też 20 Ukrainek pracujących w tej branży na terenie Warszawy i w okolicach. Wszystkie bez umów, zatrudnione na słowo, często w bardzo fatalnych warunkach, bez jakiejkolwiek ochrony zarówno przed przemocą ekonomiczną, jak i nierzadko fizyczną czy psychiczną.

- Zdarzały się bardzo drastyczne opowieści włącznie z molestowaniem seksualnym, mobbingiem, psychicznym uwiązaniem, które nie pozwalało odejść z pracy - opowiada Justyna Segeš-Frelak, kierownik programu polityki migracyjnej ISP, i dodaje, że równie często były też historie o silnej więzi, jaka rodzi się między opiekunką a starszą osobą, kiedy jedno drugiemu zastępuje rodzica i dzieci. - Tyle że niestety wystarczy kłótnia o pieniądze, coś się nie spodoba w tym, jak pracuje opiekunka, albo ma problemy z pobytem w Polsce, i przy braku umowy praca może być zerwana praktycznie z dnia na dzień - mówi. Dodaje, że dyskryminacja i wykorzystywanie tych kobiet jest tak wysokie, bo ogólnie Ukrainki mają w Polsce na rynku pracy bardzo złą pozycję.

Jej opinię potwierdza badanie przeprowadzone przez Fundację Dobrych Inicjatyw, która przepytała 51 imigrantek z Ukrainy i Białorusi. W tej grupie w 100 proc. złożonej z osób z wyższym wykształceniem aż prawie jedna czwarta spotkała się z dyskryminacją osobiście, a ponad połowa była świadkami dyskryminacyjnego traktowania innych kobiet emigrantek ze swoich ojczyzn. - Główną płaszczyzną dyskryminacji - jak podawały - były warunki pracy, w tym niższe wynagrodzenie, większy zakres obowiązków oraz przedmiotowe traktowanie w miejscu pracy, a także dwuznaczne propozycje - wylicza Bartłomiej Jojczyk, prezes FDI.

Praca przy sprzątaniu na Wyspach, w Szwecji, Norwegii i Danii

Praca przy sprzątaniu to bez wątpienia jedno z najpopularniejszych zajęć wśród Polek zatrudnionych w krajach skandynawskich. Nasze rodaczki cieszą się też sporym wzięciem na Wyspach, gdzie coraz częściej zakładają jednoosobowe firmy sprzątające. czytaj więcej

Niestety podobne wnioski o silnej dyskryminacji Ukrainek płynęły też z eksperymentu przeprowadzonego przez pracowników Instytutu Spraw Publicznych dwa lata temu. Analitycy wysłali prawie 3,5 tys. CV. Parami do tych samych pracodawców: jedno Polki lub Polaka, drugie Ukrainki lub Ukraińca albo Wietnamki czy Wietnamczyka. Życiorysy były równoważne - sylwetki opisanych aplikantów były identyczne pod względem cech istotnych dla pracodawcy. Okazało się, że to Ukrainki w takich zestawach najrzadziej dostają propozycję pracy.

Na rynku opieki nad seniorami zaś są coraz popularniejsze, głownie ze względu na to, że są tańsze (o co najmniej 500 zł w przypadku pracy na czarno) niż Polki i zgadzają się na gorsze warunki. Często pracują bez dni wolnych albo tylko z jednym lub dwoma miesięcznie. Nie zależy im na dobrych warunkach mieszkaniowych. - To zjawisko podobne do Polek wyjeżdżających do opieki nad seniorami do Niemiec czy Włoch. Tyle że tam już rzadko zdarza się praca na czarno. U nas ten rynek jest wciąż dziki - dodaje ekspertka z ISP.

A że zapotrzebowanie na opiekę nad osobami starszymi będzie rosnąć (w 2013 r. mediana wieku Polaków wyniosła 39,1 roku, w 2020 r., według prognoz GUS, osia?gnie 41,9 roku, a w 2050 r. - aż 52,5 roku), to i rosnąć będzie grupa pracujących Ukrainek. Skali tego zjawiska na razie nikt nie zbadał. Brakuje nawet danych ogółem o szarej strefie. Szacunki są bardzo rozbieżne i mówią o 50-450 tys. nielegalnie zatrudnionych cudzoziemców. Jedyne oficjalne dane opracowała Straż Graniczna - pokazują wzrost nielegalnego wykonywania pracy. W zeszłym roku z tego powodu zatrzymano 1,2 tys. cudzoziemców (z czego ponad 570 osób stanowili Ukraińcy), aż o 88 proc. więcej niż w 2013 r.

Sylwia Czubkowska, 30.7.2015

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Dziennik Gazeta Prawna
Więcej na temat:szara strefa | Ukraińcy | Polska
POLECANE zwiń