Niemcy liczyli na tanią siłę roboczą z Polski

Czwartek, 16 czerwca 2011 (08:36)

Po otwarciu 1 maja niemieckiego rynku pracy, zatrudnieniem w tym kraju w dalszym ciągu najbardziej zainteresowane są pielęgniarki.

Z danych polskiego Forum HR wynika, że spośród wszystkich delegowanych tam pracowników blisko połowa to pielęgniarki i opiekunowie. Kolejną ważną grupą są wykwalifikowani specjaliści - ślusarze, cieśle, malarze, spawacze, elektrycy. Jest również zapotrzebowanie na specjalistów IT oraz pracowników produkcyjnych, a także wykwalifikowanych inżynierów.

Jak mówi członek zarządu Polskiego Forum HR Dariusz Lamot , Niemcy szacują, że na przestrzeni najbliższych lat będą potrzebowali około miliona rąk do pracy. Liczą na to, że spora część tych wakatów wypełnią Polacy.

Reklama

Polskie Forum HR szacuje, że w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat za niemiecką granicę wyjedzie pracować około 200 - 300 tysięcy Polaków. Część z nich zalegalizuje tam swój pobyt, gdyż teraz pracuje tam w szarej strefie.

Z obserwacji Forum wynika, że oferty niemieckie nie są tak atrakcyjne, jak oczekiwaliśmy. - Niemcy nie spodziewali się, że Polacy nie będą chcieli pracować za niższą stawkę niż obywatele ich kraju. Oczekiwali, iż Polacy będą mieli dużo mniejsze wymagania. Liczyli na to, że poprzez otwarcie swojego rynku pracy pozyskają dużą ilość taniej siły roboczej, co nie nastąpiło - zaznaczyła Agnieszka Zielińska, kierownik Polskiego Forum HR.

Dariusz Lamot zwrócił uwagę, że Polacy wyjeżdżają bądź już wyjechali do innych krajów Unii, które dużo wcześniej niż Niemcy otworzyły swoje rynki pracy. Tam zatrudniani są na lepszych warunkach niż w Niemczech. Są również bardzo dobrze oceniani jako pracownicy.

Dariusz Lamot zaznaczył, że sami Niemcy także dobrze oceniają naszą pracę i jeśli chcą, by Polacy do nich przyjeżdżali, muszą zweryfikować swoje podejście do warunków zatrudniania pracowników z Polski.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

IAR/PAP
POLECANE zwiń