Na zachód od Niemiec - Belgia, Francja, Holandia

Niedziela, 11 września 2011 (05:00)

Brytyjska gospodarka nie może otrząsnąć się z kryzysu, a otwarcie niemieckiego rynku pracy nie wzbudziło tak dużego zainteresowania Polaków, jak oczekiwali tego analitycy. Na szczęście wciąż mamy do wyboru kilka innych "kierunków emigracyjnych" - w tym kraje o niskim bezrobociu i wysokich płacach minimalnych.

Zdjęcie

O pracy w Holandii mogą myśleć m.in. mechanicy /© Panthermedia
O pracy w Holandii mogą myśleć m.in. mechanicy
/© Panthermedia

BELGIA

- W lipcu 2011 r. na terenie Flandrii poziom bezrobocia wyniósł 7,21 proc., a we francuskojęzycznej Walonii już 11,5 proc. Jednak najgorzej było w Brukseli, gdzie wciąż odnotowuje się najmniejszy przyrost miejsc pracy, a stałego zatrudnienia nie miało ponad 15 proc. mieszkańców - informuje Jowita Sokołowska z biura konsultingowego ADMB International w Brugge.

Reklama

Tego typu wskaźnikami nie muszą sobie zaprzątać głowy m.in. pielęgniarki, bowiem belgijska służba zdrowia od lat boryka się z niedoborem personelu i nic nie wskazuje na to, aby wkrótce ta sytuacja uległa zmianie. Bez wsparcia imigrantów, również tych znad Wisły, nie poradziłyby sobie także firmy z branży budowlanej.

- Obecnie mamy oferty pracy dla zbrojarzy, cieśli szalunkowych, murarzy. W związku z rozwojem sektora energii odnawialnych pracę znajdą też: dekarze, stolarze, monterzy fasad aluminiowych, elektrycy i elektromonterzy - wylicza Artur Ragan z agencji pracy Work Express.

Polacy często są też zatrudniani w sadownictwie i przetwórstwie warzyw oraz owoców. Wolne stanowiska czekają również w gastronomii, hotelarstwie oraz dla personelu sprzątającego.

- Bardzo duże zapotrzebowanie jest także na mechaników samochodów ciężarowych i autobusów. Ponadto poszukujemy m.in. mechaników samochodów osobowych, a także blacharzy - mówi Tatiana Król z agencji rekrutacyjnej i doradztwa personalnego Horyzont. Dodaje, że propozycje napływają głównie z Limburgii, Liege, Antwerpii oraz Brabancji.

Zdjęcie

/Praca i Życie za Granicą
/Praca i Życie za Granicą

Nie tylko na frytki

Wprawdzie pośrednicy otrzymują więcej ofert z belgijskiego rynku pracy niż w zeszłym roku czy dwa lata temu, ale żaden z kandydatów nie podpisze umowy "na piękne oczy".

- Najczęściej trzeba posiadać doświadczenie w danym obszarze, najlepiej na takim samym lub analogicznym stanowisku w firmie o podobnym profilu. Ważna jest również znajomość języków obcych - informuje Tatiana Król.

W Belgii językami urzędowymi są francuski i flamandzki, zaś głównie w okolicach miasta Eupen słychać niemiecki. Jednak dla wielu pracodawców liczy się przede wszystkim angielski w stopniu co najmniej komunikatywnym.

- Niektórzy nasi klienci poszukają podwykonawców, dlatego należy posiadać zarejestrowaną działalność gospodarczą - przestrzega Renata Ridgway z agencji rekrutacyjnej Centromed.

Standardowo pracodawcy zapewniają płatne zakwaterowanie. Osoby, którym nie odpowiadają warunki mieszkaniowe (cena, lokalizacja itd.), mogą znaleźć lokum na własną rękę. Jednak poszukiwanie "czterech kątów" poza dużymi miastami przypomina drogę przez mękę.

- Właściciele często są nieufni wobec obcokrajowców, a sam najem jest tak uregulowany, że trzeba wpłacić dwumiesięczną kaucję - mówi Jowita Sokołowska. Niedogodności odchodzą jednak w zapomnienie, gdy na koncie bankowym zostaje zaksięgowana wypłata.

- Przykładowo spawacze zarabiają od 12 do 14 euro (50-58 zł) brutto za godzinę, a monterzy rusztowań od 10 euro (40 zł) brutto za godzinę - informuje Renata Ridgway.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń