Na swoim: biznes dla zuchwałych

Sobota, 23 czerwca 2007 (13:38)

We własnej firmie nic nie zależy od złośliwego szefa i bezwładnej struktury. Dlatego coraz więcej menedżerów zamienia pewną posadę na niepewność jutra.

Zdjęcie

/AFP
/AFP
Kiedy, jeżeli właśnie nie teraz? Sytuacja gospodarcza jak nigdy sprzyja zakładaniu własnych firm. Okazję postanowiły wykorzystać Renata Kawa, Wioletta Jastrzębska i Agnieszka Mazańska, które ze swoją spółką PReria, znalazły miejsce na dolnośląskim rynku usług PR. Wszystkie trzy spotkały się kilka lat temu w dużym przedsiębiorstwie, zajmującym się outsourcingiem zasobów ludzkich.

- Zwykle we własnym biznesie na zyski czeka się długo, ale u nas pojawiły się już po pół roku - cieszy się Renata Kawa i przekonuje, że było to możliwe dzięki dwóm sprzyjającym czynnikom.

Reklama

Pierwszy to dolnośląski rynek public relations, na którym "wciąż jest wiele do zdobycia". Drugi zaś - nietypowe pomysły na pozyskanie klientów, takie jak np. First Ladies' Day. Wrocławianki zorientowawszy się, że wśród szefów marketingu czy PR jest wiele kobiet, postanowiły zorganizować dla nich całodniowy event, w trakcie którego panie uczestniczyły w warsztatach walki ze stresem czy uczyły się pomnażania oszczędności. Zawarte wtedy znajomości dziś procentują. W jaki sposób? Panie nie zdradzają sekretów warsztatu.

Pytamy o to, bo nie zawsze i nie wszystkim było tak łatwo. Krzysztofowi Michniewiczowi, który pięć lat temu założył firmę Incentive Concept Poland (ICP), dojście do poziomu dochodów osiąganych na stanowisku menedżera marketingu w poprzednich miejscach pracy - korporacjach tytoniowej i turystycznej - zajęło aż dwa lata.

- Tych, którzy myślą o odejściu, zniechęca wizja dłuższej pracy i mniejszych zarobków - mówi Michniewicz i dopowiada, że własna firma przynosi satysfakcję nieosiągalną w żadnym innym miejscu pracy i że nic tak nie dodaje energii, jak uznanie rynku oraz referencje od zadowolonych klientów.

Właśnie marzenia o sprawdzeniu się na swoim, potrzeba większej niezależności i wpływu na rzeczywistość zachęcają polskich menedżerów do odchodzenia z korporacji.

- Wybór pomiędzy wielką strukturą a własnym biznesem jest tak naprawdę naturalnym etapem rozwoju zawodowego - przekonuje Iwona D. Bartczak, która nie tylko zrezygnowała z zarządzania projektami w wielkim wydawnictwie na rzecz własnej firmy Business Dialog (interaktywne projekty wydawnicze z wykorzystaniem internetu), lecz także stara się integrować menedżerów - zainteresowanych odejściem od tego czy innego Wielkiego Brata - w Klubie Inicjatyw Biznesowych Inspirations.

Według niej, o ile kiedyś praca w korporacjach, które przecież przybyły do nas z Zachodu, była powodem do dumy, to dzisiaj już ludzie nie mają co do nich złudzeń. Za to godzinami mogą opowiadać o panujących w nich patologiach. Chociażby takich jak w firmie dającej podczas rekrutacji pierwszeństwo osobom po rozwodzie czy które dopiero co przyjechały do Warszawy. Któż bowiem, jeśli nie one, są gotowe zrezygnować z życia osobistego na rzecz pracy nawet po kilkanaście godzin dziennie?

- Nie oczekujemy od naszych menedżerów wielkiej inteligencji i innowacyjności, ale tego, że powtórzą dokładnie to, co sprawdziło się w kilkunastu innych krajach - mówi anonimowo prezes oddziału amerykańskiej korporacji, posiadającej w Polsce kilka fabryk.
- Czasem udaje się przebić z jakimś pomysłem, tyle że idzie to jak po grudzie.

Tego typu podejście nie podobało się Stanisławowi Buzale - obecnie właścicielowi firmy informatycznej NTE, a wcześniej menedżerowi w szwajcarskiej spółce branży IT - który czuł, że upływają lata spędzone w korporacyjnej strukturze, a nikt nie jest zainteresowany wykorzystaniem jego kreatywności.

Na koniec dołączmy do tego jeszcze uwagę Roberta Żukowskiego, wspólnika w spółce doradczej 10 na 10 (wcześniej - w podobnym przedsięwzięciu w wielkim biznesie), który przekonuje, że relacja korporacyjnej płacy do średniej krajowej kształtuje się teraz znacznie mniej atrakcyjnie niż niegdyś. I dodaje, że czas na odejścia jest dzisiaj tak dobry, jak nigdy przedtem. Warto wykorzystać choćby modę na outsourcing, będący dużą szansą dla małych firm, zakładanych przez grupę znajomych profesjonalistów.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń