Mobbing: Nie dopuśćmy, by ruszyła lawina!

Piątek, 16 marca 2012 (17:00)

Poniżanie, ośmieszanie, lekceważenie pracownika, pokazywanie mu, że jest nikim, że ma tylko wykonywać polecenia, wszystkie polecenia, bez względu na ich sens i celowość, może zniszczyć każdego - przekonuje Jadwiga Piekarska, prezes warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Antymobbingowego pod patronatem Barbary Grabowskiej, w rozmowie z Bartoszem Reszczykiem.

Zdjęcie

Mobbing może doprowadzić do samobójstwa /© Panthermedia
Mobbing może doprowadzić do samobójstwa
/© Panthermedia
Bartosz Reszczyk: Jak wiele osób zwraca się do państwa z prośbą o pomoc?

Jadwiga Piekarska: - Każdego roku zgłasza się do nas 60-70 osób. Nie jesteśmy w stanie przyjąć więcej spraw, zwłaszcza że gdy sprawa jest poważna, nigdy nie kończy się na jednej wizycie. Przyjmuję zgłoszenia osobiście, a moja praca wiąże się z częstymi wyjazdami - czy to do sądów, nie zawsze w Warszawie, bo także z całego województwa, czy to do zakładów pracy, dlatego też, nad czym bardzo boleję, poszkodowani muszą często czekać nie mniej niż miesiąc.

Reklama

Z czym zgłaszają się najczęściej?

- Z bardzo różnymi problemami. Nie wszyscy potrafią je zidentyfikować. Nie jest to zresztą takie łatwe. Nie wiedzą, czy mają do czynienia ze zwykłym konfliktem, z dyskryminacją czy właśnie z mobbingiem. Dla przeciętnego pracownika zagadnienia te nie są łatwe do rozpoznania. Od tego jesteśmy my.

- Najpierw musimy rozpoznać konkretny przypadek, nazwać go. Zastanawiamy się, czy dany problem jest możliwy do rozwiązania w ujęciu prawnym, a jeżeli tak, to w jaki sposób należy go rozwiązać. Czasem wystarczy wizyta lub sugestia rozwiązania sprawy w obrębie przedsiębiorstwa, innym razem potrzebna jest pomoc w procesie sądowym.

Czy ludzie wciąż mylą np. zwykłą nieuprzejmość z zachowaniami o charakterze mobbingu? Kiedy to pojęcie wprowadzono do polskiego prawa, zdarzało się to często.

- Takie sytuacje zdarzają się coraz rzadziej.

Wbrew pozorom nie jest to zjawisko aż tak proste do określenia. Spróbujmy rozłożyć definicję mobbingu na czynniki pierwsze. Czym jest uporczywość?

- Uporczywość, jako element definicji mobbingu, polega na powtarzalności zachowań. Muszą się one przejawiać w miarę często. Dla sądu miernikiem jest powtarzalność na poziomie przynajmniej jednego razu w tygodniu.

A jeżeli powtarzalność zachowań pojawia się raz w miesiącu, ale trwa długo?

- Wtedy sąd ma problem, czy zakwalifikować to jako mobbing. Zazwyczaj jednak sędziowie podchodzą do spraw związanych z mobbingiem elastycznie. Bo to, co w takich sprawach jest najważniejsze, to indywidualne podejście do konkretnego przypadku. Wszystko zależy od sprawy, od dokumentacji, stanu zdrowia osoby podlegającej mobbingowi. Żadnej sprawy mobbingowej nie można porównywać z inną. To odrębne byty.

Uszczerbek na zdrowiu to druga część kodeksowej definicji...

- Sąd zazwyczaj nie rozpatruje spraw o mobbing bez orzeczenia o uszczerbku na zdrowiu, za które zresztą przysługuje pracownikowi zadośćuczynienie, niezależnie od odszkodowania. Najczęściej chodzi tu o zapis w historii choroby, otrzymanej od psychiatry. To on powinien określić, czy mamy do czynienia z uszczerbkiem na zdrowiu czy nie. Oczywiście, musi stwierdzić i uzasadnić także to, czy symptomy wystąpiły ze względu na niedobrą sytuację pacjenta w związku z pracą. Wtedy dopiero możemy mówić w sądzie o uszczerbku na zdrowiu spowodowanym sytuacją mobbingową.

Kiedy pracownik może uznać, że sytuacja, w której się znajduje, to mobbing?

- Zwykle od razu tego nie dostrzega. Najczęściej wszystkie pierwsze symptomy tłumaczy albo zdenerwowaniem szefa czy współpracownika, albo złym humorem, złym dniem itp. Często też w pewien sposób obwinia siebie, tłumacząc sobie, że może rzeczywiście zrobił coś źle, bo przecież takie sytuacje po prostu zdarzają się każdemu z nas.

- I tu jest największa pułapka, bo jeżeli nie uchwycimy tego problemu od razu, na samym początku, to niejako pozwolimy mobberowi na dalsze działania. W naturalny sposób myślimy sobie: "Ach, to się wyrówna, przejdzie mu/jej" albo "Ech, będzie dobrze, konflikty zdarzają się wszędzie, będzie lepiej". Niestety, jeżeli to mobbing, to nie będzie lepiej.

- Do mnie zgłaszają się ludzie, którzy już sobie nie radzą - z sytuacją, z sobą. I dobrze, że przychodzą. Nierozpoznany, źle "prowadzony" mobbing może doprowadzić do sytuacji, w której człowiek będzie definitywnie pozbawiony opieki.

Co to znaczy?

- Ostatnio zadzwoniła do mnie kobieta z prośbą o poradę. Nie wiedziała, co robić, przekonana, że doznała mobbingu na własnej skórze. Zachowała się bardzo dobrze w tej sytuacji, tzn. poinformowała przełożonych, szefowie zorganizowali komisję antymobbingową, przeprowadzono odpowiednie dochodzenie... Pracodawca zaproponował jej, że jeśli podpisze odpowiedni dokument, że nie spotkała się z działaniami mobbingowymi, to on wprowadzi specjalny program monitorujący i sprawi - nie tylko dla jej dobra, ale dla całego zespołu - że takie sytuacje już się w firmie nie powtórzą.

- Ta kobieta oczywiście podpisała dokument, a tydzień później dostała wypowiedzenie. Niewiele można w takiej sytuacji zrobić. Żałuję, że nie zadzwoniła do mnie wcześniej. Nie pozwoliłabym jej na podpisanie podobnych papierów. Bo jak z takim dokumentem pójść do sądu?

- Mobbing to tak silna presja wywoływana na pracowniku, że przestaje sobie on radzić, zachowuje się irracjonalnie, popełnia błędy. Im szybciej zorientujemy się, że coś jest nie tak, że coś nam nie pasuje w stosunkach międzyludzkich, tym lepiej. Jeżeli nie umiemy sami rozpoznać znamion mobbingu, skontaktujmy się z organizacjami, takimi jak nasza. To pozwoli na rozeznanie sytuacji i otrzymanie wskazówek: co robić i, przede wszystkim, czego nie robić.

Czy są jakieś charakterystyczne cechy klasycznego mobbera? Kim on jest?

- Nie jestem psychologiem, nie pokuszę się więc o portret psychologiczny, ale na podstawie badanych spraw mogę powiedzieć, że taką cechą wspólną mobberów jest bardzo rozwinięta dwulicowość. Przed zwierzchnikiem taki ktoś zachowuje się bardzo stosownie, bywa uprzedzająco miły, pomocny. To usypia czujność szefa. Tę drugą twarz zachowuje dla pracowników i współpracowników.

- Mobber najczęściej sam ma słaby charakter. Nie jest człowiekiem silnym, nie radzi sobie z obowiązkami, wymaganiami, organizacją pracy, dlatego agresję kieruje w stronę nie tyle słabszych, ile po prostu podwładnych.

- Jestem bardzo daleka od generalizowania, podkreślam - bardzo daleka, ale warto zwrócić uwagę na młodych ludzi sprawujących wysokie stanowiska, funkcje menedżerskie i nadzorcze. Często nie radzą sobie z powierzonymi im obowiązkami, a bardzo chcą, co naturalne, zachować stanowisko, a do tego jeszcze wykazać się. I nie wytrzymują psychicznie.

- Rzadko ktoś o silnych nerwach i stabilnej psychice robi podobne rzeczy wobec innych ludzi, po prostu nie pozwoliłby sobie na podobne zachowania, na poniżanie, gnębienie, upokarzanie. Na zniszczenie drugiego człowieka. Ludzie, którzy zwracają się do mnie o pomoc, są czasem w stanie skrajnego wyczerpania.

Na przykład?

- Pamiętam kobietę, która we łzach wyznała, że ona już dalej nie chce żyć, że sobie nie poradzi. Nie mogła spać, jeść, czytać, rozwiązać krzyżówek, opiekować się dzieckiem, a nawet wyjść do sklepu. Wszystkie jej myśli krążyły wokół kolejnego dnia w pracy.

- W pierwszej kolejności poleciłam jej kontakt z psychiatrą. Była wyczerpana, widziałam wrak człowieka. Oczywiście, otrzymała długotrwałe zwolnienie lekarskie, doszła do siebie. Udało jej się również wrócić do pracy, odzyskać stanowisko, z którego wielokrotnie była przenoszona. Dziś jest zdrowa.

Co to była za sytuacja?

- Skomplikowana o tyle, że tajemniczy mobber posługiwał się plotką. Okrutne plotki nie tylko osłabiły zaufanie zespołu do tej kobiety, ale również zaufanie przełożonych. Była przenoszona z jednego stanowiska na drugie, nie mogąc uzyskać jakichkolwiek wyjaśnień od przełożonych. Ostatecznym ciosem w plecy było to, że mobberem okazał się członek jej rodziny.

- Takie sytuacje się zdarzają, nie jest ich mało.

Co zrobić, gdy jesteśmy mobbingowani?

- Najlepiej w ogóle do tego nie dopuścić. Sytuacje są jednak różne, więc nie zawsze możemy w porę zareagować.

- Zawsze na początku polecam ofiarom mobbingu, by po prostu... napisały o tym do przełożonego. Wiem, że brzmi to naiwnie, ale, proszę mi wierzyć, z reguły przynosi doskonałe rezultaty.

- Zanim udamy się do sądu, warto spróbować prostszych metod. Możemy wtedy uniknąć traumy, jaką jest tego rodzaju sprawa sądowa, o czym ludzie nie zawsze wiedzą. Długotrwałość, niepewność efektu - to wszystko załamuje ludzi. Dlatego staram się, by za wszelką cenę odwlec lub nie dopuścić do sprawy sądowej, by wykorzystać dostępne środki.

I takie pismo do pracodawcy ma aż taką moc?

- Mniej więcej tak postawione pytanie słyszę od prawie każdej ofiary mobbingu. Proszę zwrócić uwagę, że nawet jeżeli powiedzieliśmy pracodawcy o mobbingu albo po prostu o nim wie i przymyka oko, to papier ma zupełnie inną wagę. Obserwowałam wiele, naprawdę wiele takich sytuacji, gdzie właśnie taki dokument rozwiązywał problem niemal natychmiast.

- Proszę jednak nie zrozumieć mnie źle, nie unikamy spraw sądowych, obecnie jesteśmy w trakcie około piętnastu, niemniej warto zrobić wszystko, by do nich nie dopuścić.

W 2010 r. tylko 34 sprawy z 326, które wpłynęły do sądów okręgowych, zakończyły się uwzględnieniem roszczeń pracowników...

- Na tym polu mam różne doświadczenia. Dla jednego sądu coś jest mobbingiem lub dyskryminacją, dla innego już nie, mimo że prawo jest takie samo. Trudno tu o inny komentarz.

Skoro wiemy już, kim jest mobber, proszę powiedzieć, kim bywa jego ofiara.

- Zazwyczaj jest to osoba o wysokiej kulturze osobistej, zaangażowana w pracę, a przy tym kompetentna. Trudno jej wyobrazić sobie, że mogłaby zostać tak potraktowana - przy jej wkładzie w pracę, sumienności i lojalności.

W jakich środowiskach najczęściej występuje to patologiczne zjawisko?

- Tu nie ma żadnej reguły, zdarza się wszędzie. Powiedziałabym, że od kuchni po jednostki rządowe, ministerstwa czy instytucje kultury.

Czy z pani punktu widzenia polscy pracodawcy prowadzą realną politykę antymobbingową?

- Tu nie ma reguły. Kodeks pracy nakłada na pracodawcę obowiązek przeciwdziałania mobbingowi, ale co to tak naprawdę oznacza? Są pracodawcy, którzy rzeczywiście prowadzą rzetelną politykę antymobbingową, łącznie ze szkoleniami dla pracowników. Dbają o to, by każdy wiedział, czym jest to zjawisko i jak się przed nim chronić. Są jednak i tacy, którzy np. powołują komisję antymobbingową, która jest zasłoną dymną, osłania działania pracodawcy.

Co może zrobić pracodawca, kiedy otrzyma wiadomość, że w jego zakładzie pracy stosowany jest mobbing?

- Najlepiej, by jak najszybciej powołał komisję antymobbingową. Tyle tylko, że strony muszą mieć w niej równe prawa i równe szanse, tzn. mieć możliwość równoprawnego uczestniczenia w działaniach i takie samo prawa głosu, który wpłynie na wynik prac komisji. Spotkałam się bowiem z sytuacją, w której komisja wysłuchała pracownika oraz świadków , ale niekoniecznie tych, których zdanie ofiara mobbingu chciałaby przedstawić.

Co zrobić, kiedy czujemy, że coś jest nie tak, że może to jeszcze nie mobbing, ale i nie sytuacja codzienna?

- Przede wszystkim nie wolno godzić się na jakąkolwiek formę obrażania lub szykanowania. Przy pierwszej próbie trzeba wyraźnie zapytać, bo często słowa są rzucane w przestrzeń: "Czy to o mnie chodzi? Jakie są wobec mnie zastrzeżenia?". - Taka personalizacja sprawia zazwyczaj, że potencjalny mobber raczej wycofa się, zwłaszcza że zwykle słyszą to inni współpracownicy. Niejako automatycznie nie znajdziemy się na liście "pierwszych do odstrzału", do nękania. Problem jednak polega na tym, o czym wspominałam, że możemy nie zauważyć tych pierwszych symptomów, tym bardziej, że mobbing dotyka zwykle osoby kulturalne, które skłonne są szukać błędów najpierw u siebie i zwyczajnie nie spodziewają się podobnych ataków. A potem jest za późno, bo lawina ruszyła...

- Poniżanie, ośmieszanie, lekceważenie pracownika, pokazywanie mu, że jest nikim, że ma tylko wykonywać polecenia, wszystkie polecenia, bez względu na ich sens i celowość, może zniszczyć każdego. Bo jak ma się czuć wykształcony pracownik prestiżowej placówki kulturalnej, do którego zadań należy prowadzenie grup, przewodnictwo, a każe mu się czyścić toalety i myć okna?

- Naprawdę reagujmy jak najszybciej, bo mobbing może doprowadzić nawet do samobójstwa!

Biznes INTERIA.PL jest już na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Więcej na temat:mobbing | praca | prawo pracy | zdrowie
POLECANE zwiń