Młode talenty odpłyną do Niemiec?

Sobota, 9 kwietnia 2011 (06:00)

W maju 2011 r. Niemcy otworzą rynek pracy dla Polaków i innych obywateli nowych krajów Unii Europejskiej. Już teraz niemieckie firmy kuszą młodych, wykwalifikowanych pracowników z Polski. Według badań Deloitte (2011) aż 60 proc. studentów jest gotowych wyjechać z Polski do pracy za granicę.

Zdjęcie

W maju 2011 r. Niemcy otworzą rynek pracy dla Polaków i innych obywateli nowych krajów Unii Europejs /© Panthermedia
W maju 2011 r. Niemcy otworzą rynek pracy dla Polaków i innych obywateli nowych krajów Unii Europejs
/© Panthermedia
Sytuację pogarsza lawinowy wzrost liczby bezrobotnych absolwentów (z niemal 21 tys. w 2007 r. do 39 tys. w 20111). Na otwarciu granic mogą ucierpieć przede wszystkim firmy z województw zachodnich oraz sektor usług biznesowych, który zatrudnia wykwalifikowanych specjalistów.

Centra usług biznesowych biją na alarm. Jeśli nie zatrzymamy naszych specjalistów, za kilka lat będziemy się borykać z podobnymi problemami do tych, które dziś przeżywa niemiecka gospodarka - brak rąk do pracy i szybko starzejące się społeczeństwo. Według niemieckiego Instytutu Badań nad Rynkiem Pracy, u naszego zachodniego sąsiada brakuje ok. 3 mln pracowników, głównie fizycznych, ale też specjalistów IT. Zdaniem Krystiana Bestry, Dyrektora Zarządzającego Infosys BPO Europe i Wiceprezesa ABSL otwarcie rynku pracy zaostrzy konkurencję o pracownika.

Pobierz: program do rozliczeń PIT

- Wielu młodych ludzi, tuż po studiach decyduje się na kilkuletnią emigrację. Zarówno Czesi, jak i Polacy są mobilni i chętnie zdobywają doświadczenie zawodowe za granicą. Niestety wielu z nich zostaje na emigracji na stałe - mówi Krystian Bestry. - Cierpią na tym polscy pracodawcy, którym brakuje odpowiednich pracowników. Spada również atrakcyjność inwestycyjna Polski. Szeroki dostęp do wykwalifikowanych kadr jest bowiem wabikiem dla inwestorów zagranicznych - dodaje.

Reklama

Od 2004 r. z Polski wyemigrowało około 2 mln Polaków. 70 proc. pozostaje za granicą dłużej niż rok. Dziś jesteśmy nazywani największym eksporterem rąk do pracy w Europie. Tymczasem nad Wisłą zaczyna brakować odpowiednio wykwalifikowanych specjalistów, głównie z wykształceniem technicznym i znajomością mniej popularnych języków obcych, takich jak czeski, turecki, arabski czy niderlandzki. Centra usług biznesowych w Polsce już teraz musza sięgać po specjalistów z zagranicy. Na przykład Infosys BPO w 2010 r. odpowiednio wykwalifikowanych pracowników ze znajomością języka niderlandzkiego znalazł dopiero w RPA.

Wrocław, Kraków i Poznań zagrożone. Zyskają Łódź i Warszawa?

Jak wynika z danych2 Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych w Polsce (ABSL) głównymi aglomeracjami, w których inwestorzy otwierają centra usług biznesowych są Warszawa (28 centrów), Kraków (24 centra), Wrocław (13 centrów), Łódź (11 centrów) i Poznań (10 centrów). Lokalizacje te skupiają 2/3 wszystkich zagranicznych centrów usług w Polsce i to właśnie tam pracodawcy zgłaszają największy popyt na wysoko wykwalifikowanych specjalistów z przygotowaniem finansowym, księgowym czy informatycznym. Do rywalizacji o utalentowanych polskich pracowników, przede wszystkim z Małopolski, Wielkopolski i Dolnego Śląska, stają teraz niemieccy pracodawcy.

Szczególnie zagrożony może być Wrocław, gdzie - jak podaje Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej - 90 proc. studentów biegle posługuje się językiem angielskim, a średnio co drugi językiem niemieckim (33 proc. studentów posługuje się językiem niemieckim w stopniu zaawansowanym, a 15 proc. w stopniu dobrym). W 2009 r. miasto było jednym z liderów pod względem liczby absolwentów wyższych uczelni - około 26 tys. i liczby studentów - 145,5 tys. Dodatkowo jednym z najbardziej popularnych kierunków studiów na Politechnice Wrocławskiej jest informatyka w biznesie i teleinformatyka, na której w 2008 r. o jeden indeks ubiegało się 12 kandydatów. Na rynku jest zatem coraz więcej osób spełniających kryteria stawiane przez pracodawców zza Odry.

Czy kusi cię praca w Niemczech? Dołącz do dyskusji

- Ze względu na konieczność znajomości języka niemieckiego i posiadania konkretnych uprawnień i certyfikatów, skala nadchodzącej emigracji będzie mniejsza niż ta sprzed 7 lat do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Mimo to firmy z aglomeracji wrocławskiej mogą spodziewać się odejścia wykwalifikowanych pracowników i większej rotacji. Najbardziej poszukiwani przez firmy niemieckie są inżynierowie, informatycy, osoby gotowe podjąć pracę w usługach czy handlu. Wrocławskie centrum HP zatrudnia przede wszystkim specjalistów z zakresu finansów, księgowości, marketingu, sprzedaży czy HR, dlatego nie spodziewamy się odpływu kadr. Są jednak takie działy, jak wsparcie IT czy administracja i pracownicy z takimi kompetencjami istotnie mogą otrzymywać większą ilość ofert. Oczywiście, jeżeli znają język. Z naszych statystyk wynika, że blisko 30 proc. pracowników HP wszystkich specjalizacji posługuje się niemieckim w stopniu zaawansowanym - zaznacza Natalia Hyla, koordynator ds. Rekrutacji w Globalnym Centrum Biznesowym HP we Wrocławiu, firmy będącej członkiem ABSL.

Zdaniem inwestorów otwarcie niemieckiego rynku pracy zaostrzy i tak już zaciętą rywalizację o kadry. Dla pracowników oznacza to lepsze oferty i większy wybór, ale dla pracodawcy wyższe koszty i rotację w przedsiębiorstwie. Eksperci Journal of Accountancy szacują, że przeciętny koszt rotacji na jednym stanowisku pracy wynosi od 93 proc. do nawet 200 proc. rocznego wynagrodzenia pracownika. To oznacza, że jeśli koszt miesięcznego wynagrodzenia wynosi 4000 zł, rocznego 48 000 zł, to koszty rotacji oscylują pomiędzy 44 640 a 96 000 zł, w zależności od wykonywanych obowiązków. Na tę wartość składają się między innymi koszty odejścia pracownika, przeprowadzenie nowej rekrutacji oraz cały proces wdrożenia nowej osoby. W efekcie na koniec roku rozliczeniowego wiele firm może spodziewać się niższego zysku netto.

Praca za granicą - przyjemność czy udręka? Dołącz do dyskusji

- Otwarcie brytyjskiego rynku pracy dla Polaków w 2007 r. spowodowało deficyt wykwalifikowanych pracowników na polskim rynku pracy i w efekcie średni spadek przychodów firm o 10 proc. Zdajemy sobie sprawę, że 1 maja 2011 r. może być początkiem kolejnej fali emigracji. Obecnie zatrudniamy ponad 1000 pracowników pracujących w obsłudze całego systemu contact center, zarówno agentów telefonicznych, jak i kadry zarządzającej. 60 proc. naszych pracowników stanowią studenci, czyli osoby mobilne, szukające dopiero swojej drogi zawodowej. To właśnie ta grupa jest najbardziej podatna na atrakcyjne finansowo oferty pracy niemieckich koncernów. Największym wyzwaniem dla utrzymania dobrej kondycji finansowej i obecnego poziomu rozwoju naszej firmy będzie więc zatrzymanie najbardziej utalentowanych pracowników i zwiększanie ich zaangażowania - wyjaśnia Joanna Borowicz, dyrektor Departamentu Zasobów Ludzkich, Szkoleń i Jakości Holicon.

Jednak przedstawiciele sektora nie przewidują, aby na otwarciu niemieckiego rynku pracy zyskały miasta z centralnej i wschodniej Polski, takie jak Warszawa, Łódź, Lublin czy Rzeszów. Zdaniem Krystiana Bestry, otwarcie granic nie spowoduje raczej znaczącego przetasowania na polskim rynku, jeśli chodzi o wiodące ośrodki biznesowe. Będziemy obserwować większą rotację wewnątrz kraju. Wakaty we Wrocławiu szybko mogą zapełnić pracownicy ze wschodnich województw. Paradoksalnie, na otwarciu niemieckiego rynku pracy najbardziej mogą stracić właśnie takie regiony, jak podlaskie, lubelskie czy podkarpackie. Być może centra usług w Lublinie czy Rzeszowie będą musiały zacząć rekrutację za naszą wschodnią granicą.

Kogo poszukują niemieccy pracodawcy, czym kuszą Polaków i czy Polsce uda się zatrzymać młodych - czytaj na następnej stronie

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Informacja prasowa
POLECANE zwiń