Kooperanci Fiata na razie deklarują zwolnienie ok. 750 osób

Środa, 23 stycznia 2013 (13:51)

Kooperujące z tyską fabryką Fiata firmy z woj. śląskiego zadeklarowały - w ślad za zwolnieniami w Fiacie - zmniejszenie zatrudnienia o ok. 750 osób. Redukcje mogą być większe, bo dotąd na ankietę urzędu pracy odpowiedziała niespełna trzecia część pytanych firm.

Fabryka Fiata redukuje zatrudnienie o 1450 osób, z czego 1,1 tys. to mieszkańcy woj. śląskiego. Wojewódzki Urząd Pracy (WUP) w Katowicach zwrócił się do 75 firm z woj. śląskiego, kooperujących z tyską fabryką, z prośbą o informację, czy ograniczenie produkcji w Fiacie wpłynie na kondycję tych przedsiębiorstw i pociągnie za sobą ewentualne zwolnienia.

- Dotychczas odpowiedzi udzieliły nam 23 firmy, które łącznie zadeklarowały zwolnienie ok. 750 osób. Trzeba jednak pamiętać, że firmy często nie nazywają zwolnieniami sytuacji, gdy nie przedłużają pracownikom kończących się umów o pracę. Dlatego realna ilość osób tracących zatrudnienie może być większa - powiedziała w środę PAP rzeczniczka katowickiego WUP Paulina Cius.

Według wcześniejszych informacji zwolnienie ok. 100 osób zaplanowała firma Johnson Controls w Bieruniu, a spółki Delfo i DP Metal Processing w Tychach odpowiednio 265 i 18 pracowników. Dzięki ankiecie urzędu pracy wiadomo, że łączna skala zwolnień u kooperantów już teraz jest dwukrotnie większa, a prawdopodobnie - gdy swoje deklaracje złożą kolejne firmy - jeszcze wzrośnie.

Wśród firm, które w odpowiedzi na prośbę WUP zgłosiły zamiar redukcji zatrudnienia, jest np. wytwarzająca podzespoły samochodowe spółka Magneti Marelli, posiadająca zakłady w kilku miejscach w woj. śląskim.

Rzeczniczka urzędu zaznaczyła, że nie zawsze fakt kooperacji z Fiatem musi oznaczać, że dana firma w ślad za tyską fabryką zmniejszy zatrudnienie. - Np. firmy z powiatu bieruńsko-lędzińskiego przewidują zmiany kadrowe, jednak wiele jest takich, które nie planują zwolnień - przeciwnie, w ciągu roku mają zamiar powiększyć załogę o nowych pracowników - powiedziała.

Wcześniej szacowano, że utrata jednego miejsca pracy w fabryce samochodów może oznaczać zwolnienie 4-6 osób u kooperantów. Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (KSSE), gdzie działa wiele firm motoryzacyjnych, uważa jednak te szacunki za przesadzone.

- Fiat już w połowie 2011 r. informował swoich kooperantów o perspektywie zmniejszenia produkcji, mogli więc stopniowo przystosowywać się do tego, a cały proces rozłożył się na około półtora roku - wskazał Wojaczek. Przyznał jednak, że także teraz niektóre firmy motoryzacyjne z KSSE mogą zwalniać pracowników.

Jego zdaniem pracownicy fabryki Fiata, z racji swoich kwalifikacji i doświadczenia, są osobami poszukiwanymi na rynku pracy. - Wielu zgłaszających się do nas inwestorów z branży motoryzacyjnej, którzy lokowali w strefie swoje zakłady, nie ukrywało, że są zainteresowani zatrudnieniem właśnie pracowników Fiata - powiedział prezes KSSE.

Według niego największy problem - ze względu na skalę zwolnień - będzie w Tychach i powiecie bieruńsko-lędzińskim, gdzie pracę traci najwięcej osób. Wyraził przekonanie, że programy miejscowego urzędu pracy, także przy współpracy strefy, pomogą zwalnianym znaleźć nowe zatrudnienie. - Natomiast np. w Bielsku-Białej, gdzie mieszka ok. 150 osób zwalnianych z Fiata, osoby te powinny szybko zostać wchłonięte przez rynek pracy - prognozuje Wojaczek.

Reklama

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń