Imigranci pomagają załatać dziurę w FUS. Zdecydowana większość to Ukraińcy

Piątek, 1 czerwca (06:00)

Szybko rośnie liczba imigrantów zarobkowych płacących składki do ZUS. Jest ich już prawie pół miliona, o ponad jedną trzecią więcej niż w czerwcu zeszłego roku. 70 proc. z nich stanowią przybysze z Ukrainy.

Zdjęcie

Zostawiają na Ukrainie wszystko i szukają szczęścia w Polsce /123RF/PICSEL
Zostawiają na Ukrainie wszystko i szukają szczęścia w Polsce
/123RF/PICSEL

Cytat

Na koniec kwietnia w ZUS było ubezpieczonych niemal pół miliona cudzoziemców. W ciągu niepełnego roku ich liczba zwiększyła się o 115 tys., czyli o ponad 30 proc.

Wołodymyr jest z Doniecka, miał tam mieszkanie i samochód, wyjechał stamtąd w 2014 r. z jedną reklamówką po tym, jak separatyści ogłosili "niepodległość". Raczej tam nie wrócę - mówi smutno. Od kilku lat jest w Polsce, pracuje w firmie na Dolnym Śląsku, czeka na kartę stałego pobytu. Właściciel poradził mu, żeby latem pojechał szukać pracy nad morzem, bo on nie będzie miał dla niego zajęcia.

Pojechał. W jednej z nadmorskich miejscowości znalazł zatrudnienie od ręki. Wszystko w pełni legalnie. Dzień później był z pracodawcą w urzędzie pracy, gdzie dopełniono formalności. Jest zatrudniony na sezon na umowę zlecenie, od której składka ubezpieczeniowa wędruje na ZUS. Korzysta i on, i zakład, do którego składki od pracujących w Polsce obcokrajowców płyną coraz szerszym strumieniem.

Reklama

Milion bezcennych Ukraińców w Polsce

W Polsce pracuje prawdopodobnie ponad milion Ukraińców. Tylko jedna trzecia opłaca składki ZUS, zwykle wykonując proste prace fizyczne. Przyjeżdżają chętnie, ale nie zamierzają pozostawać na stałe. Dla naszej gospodarki są jednak bezcenni. czytaj więcej

Jak wynika z danych, o które poprosił DGP, na koniec kwietnia w ZUS było ubezpieczonych niemal pół miliona cudzoziemców. W ciągu niepełnego roku ich liczba zwiększyła się o 115 tys., czyli o ponad 30 proc. Jeśli takie tempo się utrzyma, za trzy lata w ZUS będzie już ponad milion osób, które nie mają polskiego paszportu. Dane ZUS pokazują, że Wołodymyr jest o tyle typowym przypadkiem, że Ukraińcy stanowią ponad 70 proc. ubezpieczonych w ZUS pracowników z zagranicy. A ich liczba rośnie szybciej niż ogółu ubezpieczonych pracowników obcokrajowców.

Powód to brak rąk do pracy na rynku. Cudzoziemcy są nie tylko poszukiwani przez pracodawców, ale nie mają problemu z legalizacją zatrudnienia. Wizerunek imigranta zatrudnionego na czarno powoli odchodzi w przeszłość. Podawane przez nas we wczorajszym artykule dane pokazywały, że do kwietnia zarejestrowano 460 tys. oświadczeń o powierzeniu pracy cudzoziemcowi i niemal 100 tys. zezwoleń na pracę. Jeśli porównamy to z danymi ZUS o ubezpieczonych, widać, że od większej części tych przypadków odprowadzane są składki. Wpływ tego zjawiska na rynek pracy jest pozytywny.
- Zmniejsza niedobór wykwalifikowanych pracowników, ogranicza presję płacową. Presja płacowa w Polsce jest najniższa w regionie, co wynika z wielu czynników (m.in. zróżnicowanych zmian płacy minimalnej), ale napływ Ukraińców do Polski jest relatywnie silny - ocenia Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole.

Okazuje się nawet, że tempo wzrostu liczby wniosków o zezwolenia na pracę jest tak duże, że urzędy wojewódzkie, które się nimi zajmują, mają problem z ich rozpatrywaniem.

- To duże wyzwanie dla urzędników. Liczba wniosków bardzo się zwiększyła w ostatnich dwóch latach. Wielu pracodawców jest niezadowolonych z tempa rozpatrywania wniosków, ale jest dyspozycja premiera i ministrów dla wojewodów, że to obecnie jedno z najważniejszych zadań tych urzędów - mówi wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker. To zaczyna przynosić rezultaty. - W urzędach wojewódzkich dodatkowo powstało prawie 300 nowych etatów na wsparcie obsługi cudzoziemców. Dzięki temu skracają się okresy rozpatrywania wniosków na zezwolenie na pracę, choć są jeszcze zaległości liczone w tysiącach dokumentów - mówi Stanisław Szwed, wiceminister rodziny i pracy.

Jak podaje MSWiA, od 1 kwietnia Małopolski Urząd Wojewódzki wprowadził szybką ścieżkę dla pracodawców składających kompletne wnioski, czyli takie, które zawierają wszystkie wymagane dokumenty i spełniają wszystkie ustawowe warunki. Takie sprawy załatwiane są w terminie siedmiu dni. Z kolei na Mazowszu dzięki wdrożeniu nowego trybu obsługi bieżącej dla wniosków przesłanych przez portal Praca.gov.pl i dostarczonych wraz z kompletem prawidłowych dokumentów czas oczekiwania będzie ograniczony do czterech dni roboczych.

Proces legalizacji zatrudnienia powoduje także, że korzyści odnosi z tego Fundusz Ubezpieczeń Społecznych. Składki płynące od cudzoziemców pomagają łatać deficyt w funduszu. W liczbie ponad 16 mln osób ubezpieczonych zdrowotnie w ZUS obcokrajowcy stanowią ponad 3 proc. Wzrost liczby obcokrajowców w ZUS może kompensować w pewnym stopniu efekt obniżki wieku emerytalnego. W ciągu roku zaczęło płacić składki emerytalne do ZUS ponad 100 tys. osób z zagranicy. Zapewne większość z nich płaci składki od minimalnego wynagrodzenia, a choć osoby przechodzące na emeryturę mają z reguły sporo wyższe świadczenia, to dopływ do ZUS ubezpieczonych cudzoziemców odpowiada zasileniu kasy zakładu przez co najmniej 50 tys. osób z przeciętnym świadczeniem. - Szacuję, że wzrost liczby Ukraińców zarejestrowanych w FUS zwiększa napływ składek do FUS o 0,9 mld zł rocznie - zauważa Jakub Borowski.

Ten proces będzie postępował, bo imigracja staje się podstawowym źródłem uzupełnienia w krótkim okresie luki demograficznej. Ale zgodnie z przepisami emerytalnymi ubezpieczani cudzoziemcy nie tylko na bieżąco wspomagają fundusze FUS, ale sami odkładają kapitał emerytalny i nabywają uprawnienia do świadczeń. - Odprowadzając składki w Polsce, stają się uczestnikami systemu emerytalnego. Choć oczywiście ich składki wspierają FUS, to najbardziej służy to im i zabezpiecza ich przyszłość - mówi Wojciech Andrusiewicz, rzecznik ZUS.

Ich składki płyną na konto emerytalne w ZUS. W momencie gdy nabędą uprawnienia emerytalne na Ukrainie, tamtejszy odpowiednik zakładu wystąpi do ZUS o wyliczenie świadczenia i tamtejszy emeryt będzie otrzymywał emeryturę w dwóch częściach: wypracowaną na Ukrainie i w Polsce.

W systemie zdefiniowanej składki powinniśmy przyjąć, że wpływ jest neutralny przy założeniu, że Ukraińcy będą pracować u nas do emerytury, a potem złożą wniosek o jej przyznanie w Polsce. Istnieje jednak ryzyko, że przy kolejnej fali spowolnienia pracownicy z Ukrainy będą szybciej tracić pracę i wielu z nich wyjedzie z Polski. W tym scenariuszu długookresowy wpływ na FUS jest pozytywny (płacą składki, ale ich nie odbierają w postaci emerytur) - wyjaśnia Jakub Borowski.

29.05.2018, Grzegorz Osiecki, Marek Chądzyński


Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Dziennik Gazeta Prawna
POLECANE zwiń