Gospodarka kwitnie, panie "kwitną" w domach

Wtorek, 29 maja 2007 (07:57)

Na początku tego roku już nieco ponad 1,5 mln Polek prowadziło domy, świadomie rezygnując z kariery zawodowej. W ciągu ostatnich trzech lat ich liczba wzrosła o 30 proc. - podaje "Życie Warszawy".

Zdjęcie

/AFP
/AFP
Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, po 1990 r. liczba osób, które zamiast pracy wybierały opiekę nad rodziną, sukcesywnie spadała. Trend odwrócił się dopiero w 2004 r., w 2006 r. gwałtownie przyspieszył. Początek 2007 r. to już 1,5 mln kobiet zajmujących się wyłącznie domem. To najwyższy poziom od początku transformacji. "Nie ma jednej, prostej przyczyny tego zjawiska, to splot różnorakich okoliczności" - przyznaje dr Irena Kotowska ze Szkoły Głównej Handlowej, ekspert ds. demografii.

Po pierwsze, rodzi się więcej dzieci - młodzi ludzie z wyżu demograficznego z lat 80. wchodzą w wiek prokreacji. "A w Polsce mamy głęboki niedobór zinstytucjonalizowanej opieki nad dziećmi. Brakuje miejsc w przedszkolach i żłobkach albo gwarantowana tam opieka nie satysfakcjonuje matek" - twierdzi dr Kotowska. "Prywatna, dobra niania słono sobie liczy. Często zdarza się, że kobiecie nie opłaca się iść do pracy, bo wynagrodzenie dla opiekunki pochłonęłyby całą jej pensję" - dodaje Elżbieta Radziszewska, posłanka PO, wiceprzewodnicząca Sejmowej Komisji ds. Rodziny i Praw Kobiet.

Reklama

Inna sprawa, że panie, które decydują się na pozostanie w domu, po prostu mogą sobie na to pozwolić - pisze gazeta. "Mniej więcej rok temu społeczeństwo zaczęło wreszcie czerpać korzyści ze wzrostu gospodarczego. Rosną zarobki, coraz więcej osób ma pracę. Coraz częściej zdarza się, że rodzina może utrzymać się z pracy tylko jednego ze współmałżonków" - wyjaśnia Marek Rymsza z Instytutu Spraw Społecznych.

W Polsce większość opiekunów domowego ogniska to kobiety (92,5 proc.), mieszkanki miast (ok. 60 proc.). Pod względem wykształcenia najliczniejszą grupę stanowią osoby po zasadniczej szkole zawodowej (36 proc.), a pod względem wieku - młode i prężne 25-34-latki (36 proc.). Ale najbardziej dynamicznie przybywa gospodyń w wieku 45-54 lat. W ich przypadku na emeryturę jest jeszcze za wcześnie, wygląda więc na to, że świeżo upieczone babcie rezygnują ze swoich zajęć, by zająć się wnukami.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

PAP/Życie Warszawy
Więcej na temat:gospodarka
POLECANE zwiń