Fala pracowników ze Wschodu dopiero nadciąga

Piątek, 6 października (06:00)

Niemal połowa Ukraińców chce wyjechać do pracy za granicę. Drugim najczęściej wskazywanym przez nich kierunkiem jest Polska.

Zdjęcie

Co roku zwiększa się liczba cudzoziemców ze Wschodu, którzy podejmują pracę w naszym kraju /123RF/PICSEL
Co roku zwiększa się liczba cudzoziemców ze Wschodu, którzy podejmują pracę w naszym kraju
/123RF/PICSEL

Co roku zwiększa się liczba cudzoziemców ze Wschodu, którzy podejmują pracę w naszym kraju. Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej za pierwsze półroczne 2017 r. wynika, że liczba wniosków o wydanie zezwolenia na pracę przekroczyła już 117 tys.

W tym samym okresie w roku ubiegłym było ich o połowę mniej (50,6 tys.). Podobnie rośnie liczba oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy obcokrajowcom. W pierwszym półroczu 2017 r. było ich już 947,9 tys. Natomiast od stycznia do czerwca 2016 r. zaledwie 634,3 tys. Pracę w Polsce najczęściej podejmują Ukraińcy. Ten boom to jednak dopiero początek.

Reklama

Kierunek Polska

Jak wynika bowiem z najnowszych danych ukraińskiej agencji badawczej Rating Group, aż 44 proc. mieszkańców tego kraju chciałoby wyjechać za granicę do pracy. Zdecydowanie częściej taką deklarację składają osoby do 35. roku życia - aż 68 proc. z nich chce pracować poza Ukrainą. Osoby planujące emigrację zarobkową najchętniej wyjechałyby do Niemiec (37 proc.), potem do Polski (26 proc.), Stanów Zjednoczonych (22 proc.) i Kanady (21 proc).

- Z badania wynika również, że już co trzeci obywatel Ukrainy chciałby wyjechać za granicę na stałe. Wśród młodych ludzi ten odsetek jest jeszcze wyższy i wynosi 54 proc. To bardzo dobra informacja dla naszego rynku pracy, bo teraz jak nigdy potrzebujemy młodych ludzi, którzy myślą o długodystansowej emigracji. Dotychczasowe warunki, które pozwalają Ukraińcom pracować najczęściej tylko przez pół roku w ciągu 12 miesięcy, to tylko doraźna pomoc. I choć jest dla wielu pracodawców nieoceniona, już niedługo może okazać się niewystarczająca. Dlatego powinniśmy dążyć do tego, żeby stworzyć Ukraińcom warunki do osiedlania się na stałe - mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service.

Co kusi Ukraińców do podjęcia pracy za granicą? Przede wszystkim wyższe zarobki - taką odpowiedź wskazało aż 72 proc. respondentów. Średnie wynagrodzenie na Ukrainie wynosi ok. 7 tys. hrywien, czyli ok. 960 zł. W większości krajów europejskich oferowane płace są kilkukrotnie wyższe.

- Pracownicy z Ukrainy zajmują głównie stanowiska niższego szczebla. Jeżeli jednak damy im większą możliwość osiedlania się w Polsce na stałe, niewątpliwie zauważymy zmianę. Pracodawcy mają bowiem problem z rekrutacją na stanowiska każdego szczebla. Jeżeli zostaną u nas dłużej, zaczną pracować w biurach jako menedżerowie czy specjaliści. Kluczowe są m.in.: dostęp do mieszkań, zarówno na wynajem, jak i zakup, dostęp do edukacji dla dzieci czy zabezpieczenie emerytalne - wylicza Krzysztof Inglot.

Zderzenie z rzeczywistością

Na to narzekają też przedstawiciele ukraińskich pracowników.

- Polska powinna zadbać o to, aby cudzoziemiec miał chociaż na początku zapewnioną pomoc tłumacza, został zapoznany z warunkami prawnymi podejmowania pracy itd. Polsce powinno zależeć na wykwalifikowanych pracownikach, którzy będą tu pracować i nie wyjadą za chwilę. Niestety, coraz więcej Ukraińców po przyjeździe do Polski woli pojechać dalej na Zachód, bo tam mogą więcej zarobić - mówi Jurij Kariagin, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników z Ukrainy.

Dodaje, że wielu Ukraińców, z uwagi na brak pomocy ze strony państwa polskiego, trafia do szarej strefy.

- Pracują nielegalnie. Firmy nie płacą im wynagrodzeń. Trafiają do mnie osoby, którym pracodawcy zalegają z wypłatą 20 tys. zł. Są szantażowane, że jeżeli zgłoszą to np. Państwowej Inspekcji Pracy, to czeka ich deportacja. Trzeba ten problem jak najszybciej rozwiązać. Bo wszyscy na tym tracą, w tym budżet państwa, do którego nie są odprowadzane składki - dodaje Kariagin.

Wskazuje, że mimo iż wielu Ukraińców marzy o tym, aby pracować w Polsce, to zderzenie z rzeczywistością bywa okrutne.

- Uzyskanie zezwolenia na legalną pracę oznacza dla nich oczekiwanie w niekończących się kolejach do urzędów, które nie są przygotowane na tak duży napływ obcokrajowców. Obijają się o skomplikowane procedury, z którymi sami nie potrafią sobie poradzić - dodaje Kariagin.

Problemy mają też pracodawcy. Jak mówi Anna Rostocka, dyrektor Biura Międzynarodowej Organizacji do spraw Migracji w Warszawie, główne trudności związane z zatrudnianiem cudzoziemców to skomplikowana procedura oraz wydłużający się czas oczekiwania na dokumenty umożliwiające podjęcie przez nich pracy. Niektórzy przedsiębiorcy mogą w takiej sytuacji decydować się na zatrudnianie migrantów w szarej strefie.

- Badania przeprowadzone na zlecenie IOM wśród migrantów z Ukrainy wykazały, że co piąty z nich pracuje bez umowy, a 22 proc. padło ofiarą wykorzystania. Konieczne jest zatem podjęcie działań przez właściwe resorty rządowe, mających na celu usprawnienie procedur oraz skrócenie czasu oczekiwania na dokumenty - kończy Anna Rostocka.

Urszula Mirowska-Łoskot

05.10.2017

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Dziennik Gazeta Prawna