Drzemka w pracy może zdziałać cuda. W Polsce? Nie do pomyślenia

Czwartek, 5 kwietnia (05:56)

W Chinach prawo do drzemki w pracy gwarantuje konstytucja. Legalnie można również "przyciąć komara" w coraz większej liczbie firm w Japonii. Także zachodni pracodawcy powoli, nieśmiało, tworzą dla swoich pracowników warunki, w których mogą zapaść w drzemkę. Czy takie rozwiązanie ma szansę przyjąć się w Polsce?

Zdjęcie

Drzemka w pracy może zdziałać cuda. W Polsce? Nie do pomyślenia /123RF/PICSEL
Drzemka w pracy może zdziałać cuda. W Polsce? Nie do pomyślenia
/123RF/PICSEL

- Pracowałam kiedyś w firmie informatycznej. Pracowaliśmy od godz. 9:00 do 18:00 z godzinną przerwą na obiad. Pracował również z nami świetny traffic manager, który tę właśnie przerwę wykorzystywał m.in. na drzemkę. Nie spędzał jej na piciu kawy czy paleniu papierosów, tylko jadł obiad, ćwiczył chwilę Tai Chi, a później zapadał w drzemkę pod biurkiem - opowiada nam Monika Chodyra, coach i ekspert HR.

Jak przyznaje, mimo iż praca odbywała się w open space, nie przeszkadzało mu to, aby przyłożyć głowę do poduszki i zasnąć na jakiś czas. - Na początku wiele osób się z niego trochę śmiało, ale później się okazało, że to była dla niego bardzo dobra regeneracja, poza tym imponował wszystkim wykonanymi zadaniami na czas. Miał wysoką samodyscyplinę i świetnie zorganizowaną pracę własną - opowiada Chodyra. - Moim zdaniem drzemka - przy wszechobecnym stresie, ogromnej ilości przetwarzanych informacji - staje się niezbędna dla najlepszego funkcjonowania naszego mózgu - dodaje.

Reklama

Mimo to trudno jest jej sobie wyobrazić, aby ten rytuał wszedł na stałe do polskich firm. - Na ten moment wydaje mi się to mało prawdopodobne. Bardziej życzę wszystkim, i firmom, i pracownikom, by umieli bez wyrzutów sumienia korzystać z nowych na polskim rynku udogodnień typu chillout room - mówi. (...)

Drzemka może zdziałać cuda



(...) Jakie są zatem plusy przymknięcia oka w pracy i zapadnięcia w sen? - Drzemka wspiera wzrost produktywności, ponieważ mózg zaczyna wówczas porządkować i priorytetyzować informacje. Japończycy mają nawet określenie "inemuri", które oznacza mniej więcej, "śpiący, ale obecny" - mówi Nikolay Kirov.

W 2002 r. w "Nature Neuroscience" zostały opublikowane badania, gdzie naukowcy cztery razy w ciągu dnia oceniali zdolności percepcyjne. Okazało się, że percepcja pogarszała się z każdym kolejnym testem, ale te osoby, które zafundowały sobie 30-minutową drzemkę pomiędzy testami, miały o wiele lepszą percepcję.

Jak przekonuje ekspert z Akademii im. Leona Koźmińskiego, wiele zależy też od jakości i czasu drzemki. - Przyjmuje się, że drzemka od 20 do 60 minut pomaga w zapamiętywaniu i uczeniu się. W pracy najlepszym rozwiązaniem byłoby 90 minut snu. Po 60 minutach snu wchodzimy bowiem w fazę R.E.M, która objawia się bardzo szybkim ruchem gałek ocznych, występuje wówczas wysoka aktywność mózgu, wzrasta częstotliwość skurczów serca i pojawiają się marzenia senne. Pomimo większej aktywności mózgu mięśnie są bardziej rozluźnione i w tej fazie poprawiamy percepcję, kreatywność, przetwarzanie informacji, a także wspieramy wysoce asocjacyjne myślenie, które pozwala na połączenie różnych pomysłów później w pracy - wyjaśnia Kirov.

Trudno sobie wyobrazić, aby pracodawcy zgodzili się na półtoragodzinną przerwę na sen, aczkolwiek nie jest to niemożliwe. - We Francji na przykład popularne były dwugodzinne przerwy na lunch, które pracownicy spędzali poza firmą. To również doskonały sposób na przebodźcowanie, którego nasze głowy bardzo potrzebują. Szczególnie kiedy jesteśmy w nieustannym kontakcie ze światem - telefony, internet, mejle - wyjaśnia Nikolay Kirov.

Problemy ze snem

Akademia Leona Koźmińskiego razem z Humanpower przeprowadziła badania, z których wynika, że ok. 30 proc. populacji Polaków śpi mniej niż 6 godzin na dobę.

- W przypadku kadry menedżerskiej wyszło nam, że niecałe 20 proc. śpi krócej niż 6 godzin na dobę. Co to oznacza? Biorąc pod uwagę że zaledwie do 3 proc. populacji na świecie ma predyspozycje do tego, żeby spać krócej niż 6 godzin, to okazuje się, że mamy 20 proc. menedżerów, którzy cierpią na skumulowany niedobór snu. To oznacza, że pod koniec tygodnia taka osoba ma ograniczoną sprawność psychoruchową i zachowuje się tak, jakby miała 1 promil alkoholu we krwi - mówi Kirov.

- Więc jeżeli czytam w gazetach, że znani politycy i menedżerowie chwalą się, że śpią cztery czy pięć godzin i to im wystarcza, to niestety muszę powiedzieć, iż popełniają duży błąd. To jest zwykłe niszczenie mózgu, w efekcie spada ich zdolność kojarzenia, percepcja, zdolność rozwiązywania problemów strategicznych, łączenia różnych faktów. Co gorsze, człowiek nie zdaje sobie z tego sprawy, bo wydaje mu się, że więcej czasu spędza na jawie, więc mocno racjonalizuje swoje decyzje - skoro działa więcej godzin w ciągu dnia, mniej śpi, to jest bardziej produktywny. Niestety prawda jest dokładnie odwrotna - podkreśla.

Jeśli nie drzemka, to co?

Walcząc z ziewaniem pracownicy najczęściej sięgają po kawę, a to... błąd. - Tak naprawdę aby nasz mózg pracował efektywnie, potrzebne są mu trzy rzeczy - woda, tlen i cukier. Wiele osób rozpoczyna dzień od filiżanki kawy - to błąd. Kawa zawiera kofeinę, którą nasz organizm traktuje jak truciznę, aby się jej pozbyć, zużywa w procesie spalania duże ilości tlenu. Poza tym wypłukuje wodę z organizmu. Często w ciągu dnia sięgamy po kolejne filiżanki kawy, które mają nas pobudzić. Faktycznie, kofeina sprawia, że mamy na chwilę rozszerzone naczynia krwionośne i wydaje nam się, że jesteśmy pobudzeni, ale przez to, że pozbywamy się wody i tlenu z organizmu stajemy się ospali - wyjaśnia Nikolay Kirov.

Co zamiast kawy lub drzemki? - Powinniśmy pić wodę i się dotleniać - zafundować sobie spacer albo przynajmniej robić sobie przerwy - odchodzić od komputera co 45 minut na krótką przerwę, by napić się na przykład wody. Energii dodadzą nam natomiast cukry zawarte w owocach - podsumowuje ekspert.

Jolanta Miśków

Więcej informacji na www.pulshr.pl

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Więcej na temat:drzemka
POLECANE zwiń