Czy na pewno zasługujesz na podwyżkę?

Poniedziałek, 24 stycznia 2011 (04:00)

Początek roku to czas tworzenia planów na przyszłość, postanowień noworocznych i nadziei. "Zmienię pracę...", "Przestanę palić...", "Będę więcej zarabiać...". Czy takie postanowienia mają sens? Czy mają szansę zostać zrealizowane?

Zdjęcie

Jeżeli uważamy, że podwyżka nam się należy, to trzeba stworzyć plan przekonania o tym szefa /© Panthermedia
Jeżeli uważamy, że podwyżka nam się należy, to trzeba stworzyć plan przekonania o tym szefa
/© Panthermedia
Wyrażamy wiele życzeń wraz z rozpoczęciem się nowego roku. Bywa, że postanowienia te są z góry skazane na porażkę, bowiem ich realizacja nie zależy bezpośrednio od nas ("W przyszłym roku moje dzieci będą mieć same dobre oceny", "W tym roku wreszcie dostanę awans"). Czasem postanawiamy coś, do czego jest nam potrzebna silna wola, ale nie znajdujemy jej na co dzień ("W styczniu zaczynam się odchudzać", "Od nowego roku zabieram się za naukę angielskiego"). Czasem jednak postanawiamy coś, co ma szanse na spełnienie ("Poproszę szefa o podwyżkę").

W postanowieniach noworocznych jest coś magicznego. Wydaje się nam bowiem, że życzenie wypowiedziane na początku roku ma większą moc spełnienia się.

Skazane na porażkę

Reklama

Niestety przeważnie jest odwrotnie! Jeśli ktoś postanawia, że: "Po Nowym Roku będę codziennie biegać" lub "Od sylwestra naprawdę zaczynam szukać pracy", to nie trzeba być wytrawnym psychologiem, aby domyślić się, że takie postanowienie jest oszukiwaniem siebie. Jeśli naprawdę pragniemy coś osiągnąć, to nie odkładamy tego do przyszłego roku. Zabieramy się do tego od razu. Odkładanie "na jutro" oznacza, że w gruncie rzeczy wcale nie chcemy się do tego zabierać, choć jednocześnie wolimy mydlić sobie oczy.

Owszem, bywa że postanowienia są szczere: naprawdę gotowi jesteśmy do wysiłku i naprawdę chcemy zabrać się do dzieła. Mimo to porażka może pojawić się z innego powodu. Otóż samo postanowienie nie wystarcza. Trzeba jeszcze mieć plan, wiedzieć, w jaki sposób chcemy swój cel osiągnąć. Bez tego zwykle kończy się na samym postanowieniu. Jeśli zaniedbujemy stworzenie planu, to nawet przy dobrej motywacji, będzie nam trudno cel osiągnąć. Na przykład palacz może obiecywać sobie, że rzuci palenie, tymczasem o wiele łatwiej by mu to poszło, gdyby zaplanował sobie też konkretne działania: pozbył się z domu popielniczek, zapalniczek, przygotował sposoby odparcia pokusy itp.

Ostatnia przeszkoda

Bywa, że wiemy czego chcemy, wiemy, jak to osiągnąć i znajdujemy motywację do wysiłku. Wtedy zbliżamy się do celu. Jednak tam może czyhać na nas ukryta pułapka. Często okazuje się bowiem, że ludzie tracą zdolność cieszenia się sukcesem.

Potocznie nazywa się to depresją sukcesu i faktycznie jest rodzajem depresji. Gdy uda się nam zrealizować jakiś ważny cel, może się okazać, że zamiast radości odnajdujemy w sobie pustkę pozostałą po utraconym marzeniu i poczucie bezsensu dalszych wysiłków. Tak dziać się może zwłaszcza z tymi ludźmi, którzy mają nierealistyczne wyobrażenie o celu, do którego dążą ("Gdy to osiągnę, wtedy wszystko wreszcie się zmieni!").

Zdrowa procedura

Jak w takim razie zwiększyć szansę na zrealizowanie postanowień? Jeżeli ktoś postanowił sobie na przykład, że poprosi szefa o podwyżkę, to jak może zwiększyć szanse na to, że ją faktycznie dostanie? Zacznijmy od pewnej anegdoty.

Marek Hłasko opisywał kiedyś rozmowę redaktora naczelnego i pracownika gazety, który prosi o podwyżkę. "Szefie, piszę ten nasz komiks gazetowy już od dłuższego czasu, czytelnicy są zadowoleni, więc pragnę podwyżki". "Won!" - krzyczy szef i wyrzuca redaktora z pracy, a pisanie komiksu nakazuje redaktorowi X.

Jednak następnego dnia pan X mówi, że komiksu nie da się dalej pisać. Szef woła do siebie utalentowanego redaktora Y i jemu przekazuje kontynuowanie komiksu. Jednak i ten następnego dnia poddaje się, mówiąc że nic już nie jest w stanie zrobić.

Wreszcie szef wzywa wybitnego redaktora Z i jemu powierza los komiksu. Następnego dnia genialny pan Z przychodzi do szefa i mówi: "Szefie, bohater tego komiksu został właśnie otruty i wyrzucony z samolotu na wysokości trzech kilometrów. Stracił przytomność, spada do jeziora, w którym jest pełno wygłodzonych krokodyli i nie ma spadochronu. Na tym się kończy ostatni odcinek. Tego nie da się kontynuować".

Szef jest załamany. Wzywa redaktora, którego wyrzucił z pracy i mówi: "Dostaniesz połowę podwyżki, którą chciałeś, ale masz dalej pisać ten komiks". Dogadują się i redaktor rozpoczyna następny odcinek od zdania: "Po nadludzkich wysiłkach, dzięki niezwykłym zbiegom okoliczności i szalonemu szczęściu nasz bohater wydobył się z opresji, po czym...".

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Więcej na temat:firma | zarobki | postanowienia | podwyżka
POLECANE zwiń