Co zrobić, gdy pracownik nie chce odpoczywać?

Poniedziałek, 17 kwietnia (06:00)

W Japonii rozważają wprowadzenie limitu 100 nadgodzin na miesiąc. W kraju, w którym pracoholizm, nadgodziny, przepracowanie są na porządku dziennym to duża sprawa. Polacy też pracują zbyt wiele. Przykładów nie trzeba daleko szukać - np. lekarka w 2016 roku zapracowała się na śmierć. O pracoholizmie dla portalu PulsHR.pl opowiada dr Jacek Buczny z Uniwersytetu SWPS. Z jego badań wynika, że dotyka on na pewno 5 proc. pracujących Polaków.

Zdjęcie

Blisko 16 proc. Polaków zatrudnionych na pełny etat przeznaczało więcej niż 50 godzin na obowiązki zawodowe /123RF/PICSEL
Blisko 16 proc. Polaków zatrudnionych na pełny etat przeznaczało więcej niż 50 godzin na obowiązki zawodowe
/123RF/PICSEL

Pod koniec marca dowiedzieliśmy się, że w Japonii proponowane jest prawo mające przeciwdziałać karoshi, czyli śmierci z przepracowania. Chodzi o limit 100 nadgodzin miesięcznie. Rodziny ofiar pracoholizmu podnoszą jednak alarm, że tak wysoka kwota to dalsze igraniem z życiem pracowników. Należy zaznaczyć, że umowna setka to liczba nadgodzin w skrajnym przypadku, gdy firma naprawdę potrzebuje pracownika.

Przykłady śmierci z pracoholizmu można mnożyć, zarówno w Japonii, Polsce, jak i na świecie. Dotyka ona nawet gwiazd.

Zgodnie z relacją Maurice Phillips, brata gwiazdy muzyki Prince'a Rogersa Nelsona, gwiazdor, nim umarł w kwietniu 2016 roku, pracował sześć dni bez przerwy. - Nie kładł się nawet spać - mówił członek rodziny gwiazdy w wywiadzie dla periodyku "The Sun".

Inny przypadek śmierci z przepracowania, już z polskiego podwórka, miał miejsce w Białogardzie, także w 2016 roku, w sierpniu. Mająca 44 lata anestezjolog prowadziła działalność gospodarczą, w ramach której pracowała dla szpitala cztery dni bez przerwy. Tak wyczerpujący "ostry dyżur" zakończył się śmiercią. Niektórzy dopatrywali się wręcz karoshi - z japońskiego śmierć z przepracowania.

Co z pracownikiem, który tak pracuje?

- Pracoholizm jest w Polsce problemem około 5 proc. zatrudnionych. Warto też zaznaczyć, że to nie jest pracoholizm diagnozowany - mówi dla portalu PulsHR.pl dr Jacek Buczny z Uniwersytetu SWPS.

Ekspert podkreśla, że stan ten można zaobserwować u pracownika, wymaga to jednak uwagi. - Z badań wynika, że towarzyszy mu poczucie przeciążenia pracą. Do tego dochodzą zaburzenia snu, utrata wagi, niewłaściwe odżywianie się, także sygnały psychologiczne - lęk, depresje. No i oczywiście zbyt wiele pracy - podkreśla nasz rozmówca. Wymienia pracę po nocach, odbieranie maili, gdy nie jest to konieczne.

Co zrobić, by poprawić pracującym samopoczucie i uniknąć drastycznych wypadków?

- Od strony pracodawcy można wskazać kilka prostych rzeczy. Przestrzegać zasad higieny pracy, podnosić świadomość dotyczącą higieny fizycznej i psychicznej, plus benefity jak karnety do siłowni, etc. - kontynuuje dr Buczny. - Trzeba też wyważać obciążenie pracą. Trzeba uważać, regulować natężenie. Pracodawca musi być świadomy, że im więcej obowiązków, tym gorzej. Ludzie biorą to często na poważnie. I po czwarte, pracoholizm wiąże się z motywacją zewnętrzną. Pracoholicy się obawiają o pracę. Przeciwieństwem jest motywacja wewnętrzna, czyli wykonywanie pracy z racji zainteresowania. Tę motywację można zwiększać, rozbudowując autonomię pracownika.

Przez to ostatnie pojęcie należy rozumieć prawo do wyboru zadań, zakresu obowiązków, czasu.

- Swoboda pozwala i warunkuje motywację zewnętrzną - konkluduje nasz rozmówca.

Reklama

Gabriel Paździor

Więcej informacji www.pulshr.pl

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń