Centra usług dla biznesu nie do zatrzymania. To najszybciej rozwijający się sektor w kraj

Środa, 30 maja (05:55)

Wystarczyło niespełna 20 lat, by rozwijający się w Polsce sektor usług wspólnych dla biznesu zostawił daleko w tyle przemysł stoczniowy czy górniczy. Dziś BPO czy SSC zatrudnia w naszym kraju blisko 300 tys. osób. Apetyt ma na dużo, dużo więcej.

Zdjęcie

Centra usług dla biznesu nie do zatrzymania. To najszybciej rozwijający się sektor w kraj /123RF/PICSEL
Centra usług dla biznesu nie do zatrzymania. To najszybciej rozwijający się sektor w kraj
/123RF/PICSEL

Najnowsze dane Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL) wskazują, że w Polsce działa już 1167 centrów usług wspólnych dla biznesu, w których pracuje blisko 300 tys. osób. Eksperci szacują, że każdego roku ta branża tworzy 20 tys. nowych miejsc pracy. Zatrudnienie oferują specjalistom z najróżniejszych dziedzin. - Musimy inwestować w ludzi, z którymi pracujemy. W dzisiejszych czasach nie jest to proste, bo są to różne generacje pokoleń X, Y i Z, każda z nich wymaga czegoś innego - mówi Emilian Mleczak, Head of Service Management w Fujitsu GDC Poland.

W opublikowanym równo rok temu raporcie ABSL znajdziemy informację, że do 2020 roku w sektorze usług własnych będzie pracować 300 tys. osób. Wszystko wskazuje na to, że ten próg uda się przekroczyć szybciej.

Reklama

- Sektor pojawił się w 2000 roku, od tego czasu zatrudnia już blisko 300 tys. osób w Polsce. Branża górnicza generuje w naszym kraju 89 tys. miejsc pracy, stoczniowa ok. 50 tys. - wylicza Paweł Panczyj, chief development officer w ABSL. Jak dodaje, te liczby doskonale odzwierciedlają zarówno tempo wzrostu i zmian, jakie dzięki BPO/SSC zachodzą na rynku pracy, jak i wyzwania, które się z tym wiążą. (...)

Problem numer 1

Znalezienie odpowiednich pracowników to największe wyzwanie, przed jakim obecnie stoi cały rynek. Dla branży usług biznesowych jest on wyjątkowo uciążliwy.

- Brak siły roboczej doskwiera szczególnie w dużych miastach, ale zgłaszają się do nas coraz częściej również miasta mniejsze, które mają duży zasób kapitału. Sygnalizują, że to od nich pochodzi wiele osób pracujących w centach zlokalizowanych w dużych ośrodkach. Te osoby coraz częściej deklarują, że byłyby zainteresowane powrotem do tych miast średnich - mówi Marta Mizak z Departamentu Innowacji w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii, która sama pracowała w centrum usług.

Pytana o to, co przyciąga pracowników do tego sektora, odpowiada: - Elastyczność oraz możliwość pracy z domu. Dla mnie były to bardzo istotne kwestie, a zwrócę uwagę, że szczególnie home office nadal nie jest chętnie stosowany przez wszystkich pracodawców - zaznaczyła.

Mocną stroną firm z tej branży jest też fakt, że mają na siebie pomysł i konsekwentnie dążą do jego realizacji. Widać to doskonale na przykładzie Impel Business Solutions. - Chcemy zarządzać efektami, a nie jedynie działaniami przypisanymi do poszczególnych osób czy też czynności. Dlatego wydzieliliśmy pewnego rodzaju procesy, które moglibyśmy wykonywać w sposób nieco inny niż standardowo przyjęty w organizacjach. Stąd też pomysł powstania centrum usług wspólnych, które działa nie tylko na rzecz Impela, ale także na rzecz klienta zewnętrznego - mówi Nina Twardowska, prezes zarządu Impel Business Solutions.

Kadra i rozwój

Co decyduje o tym, że firmy otwierają swoje siedziby w konkretnych lokalizacjach? Jeśli ktoś uważa, że pieniądze, to jest w błędzie. W przypadku Fujitsu GDC Poland to nie koszt, a możliwość rozwoju była głównym powodem, przez który firma zdecydowało się zainwestować w Katowicach.

Jak wskazuje Emilian Mleczak, head of service management w Fujitsu GDC Poland, przywiązuje się ogromną wagę do tego, w jakim środowisku się tworzy i inwestuje.

- Przy wyborze nowej lokalizacji szukaliśmy miasta rozwijającego się, o ustabilizowanej pozycji, które ma ogromny potencjał wśród młodzieży i specjalistów na rynku. Miasta, które ma silną osobowość i próbuje ambitnie pokazać swoją pozycję w kraju - wyjaśnia decyzję o wyborze Katowic Mleczak.

Łukasz Macuda, dyrektor zarządzający w Luxoft, podkreśla znaczenie dostępu do odpowiednio przygotowanych kadr. - Dla nas to główny motywator inwestycyjny i rozwojowy - zdradza. Podkreśla też, że w branży IT, którą zajmuje się Luxoft, potrzeba ludzi wykształconych, którzy mają doświadczenie nie tylko w tym sektorze. A potrzeby są ogromne. Jak wylicza, na rynku czeka 30 tys. otwartych wakatów w IT. Skąd wziąć tylu pracowników?

Luxoft nazywany jest liderem w "ściąganiu" do Polski najlepszych specjalistów z zagranicy. W sumie w firmie pracują przedstawiciele 21 narodowości - Włosi, Niemcy, Anglicy, Ukraińcy, ale też Brazylijczycy czy Argentyńczycy.

- Staramy się pokazywać im, że Polska jest fajnym miejscem do pracy i życia - odpowiada pytany o to, czym ich kuszą.

Mizak przyznaje, że do tej pory sektor rozwijał się bardzo szybko bez większego wsparcia ze strony rządu. Teraz przedstawicielka resortu zadeklarowała chęć współpracy.

- Słuchamy, jesteśmy bardzo otwarci. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że to branża wie, czego najbardziej potrzebuje, dlatego czekamy na sygnał. My chętnie pomożemy - mówi Mizak. Wskazuje też, że resort widzi potrzebę zaangażowania szkół średnich czy uczelni wyższych. Bo ta najtrudniejsza do pokonania bolączka, z jaką walczy sektor, to oczywiście wspomniany wcześniej deficyt pracowników.

Artykuł powstał podczas debaty "Tysiąc centrów usług dla biznesu" zorganizowanej w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Katarzyna Domagała-Szymonek

Więcej informacji na www.pulshr.pl

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń