Bezrobocie nie omija zawodów medycznych

Piątek, 21 lutego 2014 (05:30)

Blisko 4 tys. pielęgniarek, 660 położnych, 200 lekarzy oraz 74 specjalistów ratownictwa medycznego było w połowie zeszłego roku bezrobotnych - wynika z wyliczeń "Służby Zdrowia" na podstawie danych z urzędów pracy. Około jednej trzeciej bezrobotnych pielęgniarek nie miało pracy dłużej niż 12 miesięcy.

Zdjęcie

Bezrobocie nie omija zawodów medycznych /123RF/PICSEL
Bezrobocie nie omija zawodów medycznych
/123RF/PICSEL

Jak to możliwe, skoro od lat torpedowani jesteśmy informacjami dotyczącymi zbyt małej liczby pielęgniarek i przedstawicieli innych zawodów medycznych? Kto ma problem ze znalezieniem pracy?

Oferty pracy dla Ciebie

Gdzie medycyna nie daje zarobku?

Spośród pielęgniarek najwięcej bezrobotnych było w woj. śląskim - aż 524. Na kolejnych miejscach były dolnośląskie (388) i mazowieckie (387). Jedyny region, gdzie było ich mniej niż setka, to lubuskie (78). Relatywnie mało bezrobotnych było też w woj. opolskim, podlaskim i warmińsko-mazurskim oraz w świętokrzyskim, czyli regionach, które zwykle wymieniane są jako te, w których infrastruktura ochrony zdrowia jest mniej rozwinięta. W grupie położnych z 660 bezrobotnych aż 88 było zarejestrowanych w woj. śląskim, 60 w lubelskim, 57 w podkarpackim, a najmniej - poniżej 20 - w warmińsko-mazurskim, lubuskim i podlaskim. Najwięcej bezrobotnych wśród lekarzy jest w woj. mazowieckim - 37, w warmińsko-mazurskim - ani jednego.

Reklama

Jak długo bez pracy?

To, co powinno dodatkowo niepokoić, to fakt, że mniej więcej jedna trzecia pielęgniarek pozostaje bez pracy dłużej niż rok. Na przykład w woj. dolnośląskim na 388 bezrobotnych pielęgniarek aż 118 nie miało w zeszłym roku pracy powyżej 12 miesięcy. Z 50 położnych bez pracy przez ponad rok było 14 pań.

A z 15 bezrobotnych lekarzy tak długo bez pracy pozostawała tylko jedna osoba. Wśród bezrobotnych w tym regionie było też 4 ratowników medycznych. Podobnie jest w innych regionach. Z informacji resortu pracy i Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych wynika, że najwięcej zarejestrowanych bezrobotnych pielęgniarek i położnych odnotowano w przedziale wiekowym 40-44 lata: 1312 osób z blisko 5 tys.

Kto ma specjalizację, pracę znajdzie

Z danych urzędu pracy jednoznacznie wynika, że posiadanie specjalizacji teoretycznie wyklucza bezrobocie. W regionach, gdzie bez pracy pozostaje po kilkaset pielęgniarek, te z dodatkowymi kompetencjami można policzyć zwykle na palcach dwóch rąk. W kategorii specjalistek organizacji i zarządzania, pielęgniarstwa anestezjologicznego i intensywnej opieki, pielęgniarstwa chirurgicznego, pielęgniarstwa epidemiologicznego, opieki długoterminowej, pielęgniarstwa rodzinnego, pielęgniarstwa środowiska nauczania i wychowania albo w ogóle nie ma osób zarejestrowanych w urzędach pracy, albo są to pojedyncze przypadki na poziomie regionów. Podobnie jest z pielęgniarkami oddziałowymi. Analogiczna sytuacja występuje w przypadku położnych. Tu także osoby ze specjalizacją albo w ogóle nie goszczą na liście bezrobotnych, albo są to pojedyncze przypadki w skali regionu. Spośród lekarzy bez pracy pozostają m.in. eksperci od zdrowia publicznego - było ich ponad 20, co powinno się zmienić, gdy przyjęta zostanie ustawa o zdrowiu publicznym.

Ten sam zawód, a płace kobiet sporo niższe

W publicznej dyskusji co i rusz pojawiają się doniesienia o zawrotnych zarobkach lekarzy. Jednak rzadko wspomina się o tym, że wielu z medyków zarabia dość przeciętnie. Przypominają o tym m.in. dane Głównego Urzędy Statystycznego. czytaj więcej

Coraz więcej pacjentów do opieki

- Fakt, że mamy bezrobocie wśród pielęgniarek, pokazuje, że w systemie brakuje pieniędzy. Placówki medyczne, zwłaszcza przekształcone w spółki, redukują etaty. Gdy już szukają pielęgniarek, chcą od razu doświadczoną, wykwalifikowaną i najlepiej nieoczekującą dużych pieniędzy, np. zatrudnioną na kontrakcie - mówi dr Tomasz Latos, szef Sejmowej Komisji Zdrowia. - Nieraz słyszę o zbyt niskim zatrudnieniu na dyżurach. Jedne pielęgniarki są przepracowane, a inne nie mogą znaleźć pracy - dodaje Latos. Jego zdaniem nie da się tego uporządkować bez norm czasu pracy i zatrudnienia, określonych wymogów liczby pielęgniarek na oddział, zwiększenia finansowania.

- Zarejestrowane w urzędach pracy pielęgniarki i położne to osoby zwolnione z przekształconych, sprywatyzowanych szpitali, w ramach procesu tzw. oszczędności. Najczęściej mają one prawo do zasiłków przedemerytalnych - mówi Iwona Borchulska, była przewodnicząca Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. - Tam, gdzie liczy się zysk i nie może być straty, oszczędza się na zatrudnieniu. Bo na czym jeszcze można? Na lekach? Coraz droższe i w cenach regulowanych - nie podlegają negocjacjom. Na pralni? Usługa oddana na zewnątrz, do wyspecjalizowanych firm. Na wyżywieniu? To catering zewnętrzny. Na diagnostyce? Na lekarzach? Ich liczba i wymiar zatrudnienia i kwalifikacje są ściśle określone w wymogach NFZ na poszczególnych oddziałach i w przychodniach - mówi Borchulska. Dodaje, że bezrobotne pielęgniarki z pewnością mają wysoką średnią wieku i bez ofert pracy dotrzymają na zasiłkach przedemerytalnych do wieku emerytalnego. A ofert nie będzie, ponieważ w systemie kontraktowym pielęgniarki pracują nawet po 300-400 godzin miesięcznie, przez co potrzebnych ich jest mniej.

"Ozusowanie" umów śmieciowych może stać się przyczynkiem do zwolnienia kolejnych kilku tysięcy pracowników medycznych, by placówki nie przynosiły strat. Ale są też takie szpitale, gdzie właśnie w wyniku restrukturyzacji akurat dla pielęgniarek tworzy się nowe etaty. Taka dość wyjątkowa sytuacja miała miejsce w warszawskim Centrum Onkologii. - Od lutego 2012 r. zatrudnienie w Instytucie spadło o 233 osoby/etaty, ale część z tych osób współpracuje z nami nadal, tyle że na kontraktach. Jedyną grupą zawodową, w której odnotowano wzrost zatrudnienia, były pielęgniarki, dla których przybyło ponad 20 etatów - informuje prof. Krzysztof Warzocha, dyrektor COI.

Samorządy pomagają, ale...

Z pomocą bezrobotnym pielęgniarkom, pielęgniarzom i położnym przychodzą samorządy i urzędy pracy. Częstochowa wysyłała w zeszłym roku bezrobotnych do swojego miasta partnerskiego w Niemczech na praktyki i płatne staże zawodowe połączone z nauką języka. Najlepsze z nich miały szansę na stałe zatrudnienie. To oczywiście dla nich wielka szansa, ale czy faktycznie o to chodzi? Czy po to były kształcone w Polsce, byśmy je wręcz wypychali do pracy za granicę? To oczywiście pytanie nie do samorządowców, lecz raczej rządu i parlamentu.

W Rybniku pielęgniarki i położne mają wziąć udział w pilotażowym programie i opiekować się małymi dziećmi w swoich domach. Miasto zarezerwowało na ten cel 500 tys. zł. Zatrudnienie pracowników medycznych subsydiują urzędy pracy, np. w Nowym Sączu rok temu 17 bezrobotnych pielęgniarek oraz dwie położne znalazły w ten sposób pracę w szpitalu w Nowym Sączu oraz w centrum rehabilitacyjnym. Część pielęgniarek pracuje zapewne na czarno przy opiece nad dziećmi i osobami starszymi. Rejestrują się, by mieć opłaconą składkę zdrowotną. Ale są zapewne i takie, które z powodu niskich zarobków wolą zostać w domu niż oddawać pół pensji opiekunce dla dzieci.

Lekarz odnajduje się świetnie

Wśród lekarzy bezrobocia de facto nie ma. Z powodzeniem mogą znaleźć pracę np. w firmach farmaceutycznych, urzędach wojewódzkich i gminnych, centrali i oddziałach NFZ oraz firmach doradczych. - Biorąc pod uwagę potrzeby Polaków, lekarzy jest bardzo mało - mówi nam Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Na stronach publicznych i niepublicznych placówek medycznych, w prasie branżowej, ogólnopolskiej nie brakuje ogłoszeń o pracy dla lekarzy, ratowników.

Aleksandra Kurowska

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

POLECANE zwiń