Banki i firmy sprawdzą niekaralność pracownika

Środa, 11 października (06:00)

Banki będą mogły żądać od pracowników informacji o tym, czy nie byli skazani. Inne firmy pozyskają ją, jeśli zgodzi się na to podwładny lub kandydat do zatrudnienia.

Zdjęcie

Banki będą mogły żądać od pracowników informacji o tym, czy nie byli skazani /123RF/PICSEL
Banki będą mogły żądać od pracowników informacji o tym, czy nie byli skazani
/123RF/PICSEL

Czy był pan karany? - takie pytanie w trakcie rekrutacji do pracy może usłyszeć coraz więcej osób szukających zatrudnienia. Będzie to możliwe dzięki nowelizacji Kodeksu pracy oraz ustaw sektorowych zawartych w rządowym projekcie ustawy - przepisy wprowadzające ustawę o ochronie danych osobowych.

Pracodawcy się cieszą - od lat postulują rozszerzenie prawa do pozyskiwania zaświadczeń o niekaralności. Zapowiadają, że po zmianie przepisów o informacje takie będą starać się nie tylko ci z branży finansowej, ale także z sektora usług (czyli zatrudniający pracowników, którzy mają dostęp np. do służbowej kasy). Z kolei związki zawodowe zalecają ostrożność - zbytnie rozszerzanie wiedzy, jaką może pozyskać firma o zatrudnionych, będzie szkodzić tym ostatnim.

Reklama

Żądam lub proszę

Wspomniany projekt zakłada, że prawo do żądania zaświadczeń z Krajowego Rejestru Karnego (KRK) zyskają banki oraz instytucje płatnicze (np. agencje i terminale oferujące transfer płatności, w tym w formule elektronicznej). Będą mogły je pozyskiwać w przypadku pracowników (lub kandydatów) na stanowisku umożliwiającym dostęp do danych dotyczących banku lub jego klientów.

- To bardzo dobre rozwiązanie, w szczególności ze względu na bezpieczeństwo obrotu. Działalność sektora finansowego ma znaczenie publiczne. Instytucje z tej branży działają na rzecz osób korzystających z ich usług i muszą mieć możliwość zabezpieczenia interesów klientów - tłumaczy prof. Jacek Męcina, przewodniczący zespołu prawa pracy Rady Dialogu Społecznego, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Zmiana pozytywnie wpłynie też na konkurencyjność polskiego rynku usług finansowych.

Zdjęcie

  /Dziennik Gazeta Prawna
 
/Dziennik Gazeta Prawna

- Znam przypadki, gdy firmy z tej branży przenosiły swoją działalność np. do Wielkiej Brytanii ze względu na to, że tamtejsze przepisy umożliwiają szerszy dostęp do informacji o niekaralności. Dla tego sektora wiedza w tym zakresie ma bardzo istotne znaczenie - tłumaczy Sławomir Paruch, radca prawny i partner w kancelarii Raczkowski Paruch.

Zadowoleni mogą być jednak także pracodawcy z innych branż. Oni nie będą mogli domagać się zaświadczeń z KRK, ale zyskają możliwość wnioskowania o udzielenie takiej informacji za zgodą samego podwładnego (lub kandydata do pracy). Znowelizowany K.p. będzie bowiem dopuszczał pozyskiwanie przez firmy innych danych osobowych niż te wskazane w kodeksie (a więc np. o niekaralności), o ile podwładny zgodzi się na to dobrowolnie, a dana informacja ma znaczenie dla zatrudnienia. Takie rozwiązanie chwalą przedstawiciele pracodawców.

- Odpowiada ono na potrzeby rynku. Pozyskiwanie danych o niekaralności jest uzasadnione nie tylko w przypadku sektora finansowego, lecz także np. w usługach. Przy tego rodzaju działalności pracownicy też mają dostęp do mienia i pieniędzy firmy - tłumaczy prof. Monika Gładoch, radca prawny z kancelarii M. Gładoch Specjaliści Prawa Pracy, ekspert Pracodawców RP.

Ograniczeniem będą oczywiście same przepisy. Po pierwsze zgoda na przekazanie danych osobowych nie może być wymuszana przez zatrudniającego. Po drugie - udostępnienie danej informacji musi mieć związek z samym stosunkiem pracy (czyli powinien je uzasadniać np. rodzaj wykonywanych obowiązków).

- Chodzi o to, aby nie pozyskiwać informacji o niekaralności od np. pracownika fizycznego wykonującego proste zadania. Ale jeśli zatrudniony ma np. dostęp do ważnej dokumentacji lub środków pieniężnych pracodawcy, to wniosek o udzielenie wspomnianej informacji będzie jak najbardziej zasadny - wyjaśnia prof. Jacek Męcina.

Co z wykluczeniem?

Długo oczekiwana przez firmy zmiana może jednak wywoływać obawy pracowników. Dotyczą one choćby samego procesu naboru do firm. Skoro za zgodą podwładnych będzie można pozyskiwać wiele informacji o nich, to ci ostatni z czasem zaczną przedstawiać z własnej woli jak najwięcej danych o sobie w nadziei, że dzięki temu zdobędą etat. Pracodawca, jako osoba decydująca o wyniku rekrutacji, może dać kandydatom do zrozumienia, że wymaga od nich przekazania - formalnie za ich zgodą - konkretnego zestawu danych.

- To prowokuje pytanie o cel gromadzenia takich informacji. Nie można wykluczyć, że firma wykorzysta je w przyszłości na niekorzyść zatrudnionego, zwłaszcza jeśli będzie pozyskiwać tak wrażliwe informacje, jak np. ta dotycząca niekaralności - zauważa Katarzyna Zimmer-Drabczyk, kierownik biura eksperckiego, dialogu i polityki społecznej NSZZ "Solidarność".

Podkreśla, że jeśli zaświadczenia z KRK zaczną być wykorzystywane na szeroką skalę, trzeba będzie liczyć się też z wykluczeniem osób karanych na rynku pracy (aż do momentu zatarcia skazania).

- A przecież zasługują oni na szanse zatrudnienia. Nowe rozwiązanie może więc wzmagać atmosferę braku zaufania w relacjach pracodawca - pracownik - dodaje.

Nie można zapominać także o tym, że w przypadku pytania o niekaralność już sama odmowa udzielenia informacji przez zatrudnionego (lub kandydata do pracy) może sugerować, że w przeszłości miał on do czynienia z wymiarem sprawiedliwości. Nowe przepisy przewidują, że brak zgody na udzielenie danych nie może powodować żadnych negatywnych konsekwencji dla podwładnego (np. odmowy zatrudnienia, brak awansu, zwolnienia), ale w praktyce egzekwowanie tej ochrony nie zawsze musi być proste. W szczególności jeśli pracodawca będzie w stanie wskazać inne powody, które uzasadniały jego decyzje względem podwładnego.

Łukasz Guza

10.10.2017

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

Dziennik Gazeta Prawna
POLECANE zwiń