1600 złotych ma nam na wszystko wystarczyć?

Piątek, 1 czerwca 2012 (06:00)

W ocenie Pracodawców RP płaca minimalna w 2013 roku powinna zostać podniesiona do 1600 zł, co daje w skali roku wzrost w wysokości 6,7 proc. Kondycja gospodarki oraz sytuacja na rynku pracy nie pozwalają bowiem na wzrost wynagrodzenia w stopniu większym od tego, który gwarantują zapisy ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę.

Zdjęcie

Płaca minimalna jest szkodliwa dla rynku pracy? /© Panthermedia
Płaca minimalna jest szkodliwa dla rynku pracy?
/© Panthermedia

- Jeżeli za wzrostem płacy minimalnej, w określonym tempie, nie przemawiają względy ekonomiczne (przede wszystkim rosnąca wydajność pracy), następuje odcięcie od rynku pracy nisko wykwalifikowanych pracowników i utrudnienie wejścia na rynek pracy ludziom młodym - uważa ekspert Pracodawców RP Piotr Rogowiecki.

Reklama

Stopa bezrobocia w kwietniu br. wyniosła 12,9 proc.. Także dane dotyczące sprzedaży detalicznej za ten miesiąc nie napawają optymizmem. Należy się spodziewać, że bezrobocie na koniec roku wyniesie ok. 13 proc., a dynamika PKB - ok. 2,5 proc. - W takiej sytuacji niewskazane jest nakładanie na gospodarkę dodatkowego obciążenia w postaci administracyjnego wzrostu płac.

Pamiętajmy, że płaca minimalna wzrosła w roku bieżącym o 8,2 proc., osiągając ponad 41 proc. wartości przeciętnego wynagrodzenia. W związku z tym, że minimalne wynagrodzenie rośnie szybciej od przeciętnego, oczekujemy, że w przyszłym roku relacja ta się poprawi - podkreśla ekspert.

Jak jest w UE?

Wysokość wynagrodzenia minimalnego w stosunku do przeciętnego waha się w krajach UE-27 w przedziale 35-46 proc., a w kilku krajach instytucja ustawowo ustalanego wynagrodzenia minimalnego w ogóle nie istnieje.

W siedmiu krajach - tj. Luksemburgu, Holandii, Malcie, Słowenii, Portugalii, Litwie i Łotwie - stosunek płacy minimalnej do przeciętnej jest wyższy niż w Polsce, przy czym wydajność pracy pozostaje na niższym poziomie tylko w dwóch ostatnich. Litwa i Łotwa są jednocześnie krajami o wysokich stopach bezrobocia (odpowiednio 17,8 proc. i 18,7 proc.), co stanowi sygnał, iż zbyt wysoka płaca minimalna może prowadzić do wzrostu bezrobocia rejestrowanego w krajach, w których wydajność pracy jest stosunkowo niska.

Jednocześnie trzeba podkreślić, że według danych Eurostatu za 2010 rok wydajność polskiego pracownika stanowi 67 proc. średniej w UE. Mniej wydajni od nas są tylko Litwini, Łotysze, Rumuni i Bułgarzy. Wydajność pracowników w krajach tzw. starej UE jest znacznie wyższa i wynosi odpowiednio: Niemcy - 105 proc., Hiszpania - 109 proc., Szwecja - 113 proc., Luksemburg - 170 proc.

Szkodliwa płaca minimalna

Wzrost płacy minimalnej pociąga za sobą także wzrost powiązanych świadczeń - m.in. dodatku za pracę w porze nocnej oraz maksymalnej kwoty odprawy z tytułu zwolnień grupowych. - Płaca stanowi fundament, na którym buduje się całą strukturę płac w przedsiębiorstwach - a przecież podnosząc fundamenty, musimy również podnieść parter i pozostałe piętra.

Wzrost płacy minimalnej jest bowiem sygnałem dla pracowników znajdujących się wyżej w hierarchii płac, iż ich wynagrodzenia też powinny rosnąć, tak aby dystans między różnymi kondygnacjami został zachowany.

W ekonomii zjawisko to doczekało się własnej nazwy - leap-frogging (żabie skoki). Wzrost płacy minimalnej w stopniu nieuzasadnionym dotyka zatem nie tylko tych pracodawców, u których część pracowników otrzymuje płacę minimalną, lecz także wszystkich pozostałych - stanowi bowiem impuls dla rynku, że wszystkie zarobki powinny być wyższe. W konsekwencji prowadzi to więc do wzrostu inflacji i obniżenia konkurencyjności przedsiębiorstw - podsumowuje Piotr Rogowiecki.

_ _ _ _ _

Dane GUS

W 2011 dochód rozporządzalny na osobę spadł o 1,4 proc. rdr i wyniósł 1.227 zł i jest to pierwszy spadek po sześciu latach wzrostu - podał w czwartek GUS "W 2011 r. w gospodarstwach domowych ogółem przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę w zaokrągleniu do 1 zł ukształtował się na poziomie 1.227 zł i był realnie niższy o 1,4 proc. od dochodu z roku 2010 (w 2010 r. - wzrost o 4,3 proc.). Realny spadek dochodów gospodarstw domowych odnotowano po sześciu kolejnych latach realnych wzrostów dochodów" - napisał GSU.

Poziom przeciętnych miesięcznych wydatków w gospodarstwach domowych na osobę w 2011 r. wyniósł 1.015 zł i był realnie niższy o 1,8 proc. niż w roku 2010, w tym na towary i usługi konsumpcyjne - 972 zł (realnie niższy niż w 2010 r. o 1,5 proc.). W tym przypadku, wg GUS realny spadek wydatków zarejestrowano po pięciu kolejnych latach realnego wzrostu.

Spadają nasze dochody Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2011 roku w gospodarstwach domowych przeciętny dochód miesięczny na osobę wynosił 1227 złotych, czyli był niższy o 1,4 procent niż w 2010 roku. Realny spadek dochodów gospodarstw domowych odnotowano po 6 latach wzrostu - mówi szef GUS profesor Janusz Witkowski. Najwięcej, tak jak i w latach ubiegłych wydajemy na żywność. Dużym obciążeniem dla gospodarstw domowych były również wydatki na użytkowanie mieszkania lub domu oraz wydatki na energię. W miastach powyżej 500 tysięcy mieszkańców, przeciętny miesięczny dochód na osobę był o 56,5 procent wyższy niż przeciętnie w kraju. Natomiast wydatki były wyższe od średniej krajowej o blisko 50 procent. Z danych GUS wynika poza tym, że w ubiegłym roku w porównaniu z rokiem 2010 nastąpiła niewielka poprawa wyposażenia gospodarstw domowych w dobra trwałego użytku. Chodzi na przykład o takie urządzenia jak: telewizory plazmowe, zmywarki do naczyń, komputery z dostępem do internetu. IAR

Teraz wiadomości gospodarcze przeczytasz jeszcze szybciej. Dołącz do Biznes INTERIA.PL na Facebooku

Artykuł pochodzi z kategorii: Kategoria główna

PAP/IAR/INTERIA
Więcej na temat:płaca minimalna | zarobki
POLECANE zwiń